Modlitwa o pogodę ducha bardzo mi pomogła. Jest na tyle krótka, by łatwo ją zapamiętać (mnie udało się to nawet w kilku językach, na przykład dawno nie używanej łacinie). Ma jednocześnie tak wiele ładunku (dla mnie przede wszystkim uspokajającego), że daje się z niej zrobić mantrę.
Ta modlitwa miała również moc zmieniania mnie. To nie moje otoczenie się zmieniło. Owszem, zmieniłem pracę, tym samym wiele zmieniło się w moich finansach. Owszem, nauczyłem się wiele i jestem w miejscu, o którym nie śmiałem marzyć po pijanemu.
Gramy w ping ponga w grupie kilku alkoholików. Gdy coś mi nie idzie, jeden z przyjaciół zwykł mawiać: To wszystko jest w twojej głowie.
To właśnie zrobiła mi modlitwa o pogodę ducha. Prosiłem o akceptację wewnętrzną tego, czego nie mogę zmienić i to mam. Prosiłem o siłę, bym mógł zmieniać to, co dam radę.
Tak naprawdę jednak zrozumiałem, że zmienić mogę siebie. Swoje podejście.Nieważne, jakie coś jest. Ważne, jakim ja to widzę.


Komentarze
Pokaż komentarze