Z mojego picia pamiętam ciemność. Szarość. Beznadzieję. Pamiętam mrok, w którym zacierają się szczegóły. Pamiętam też przeszywający wzrok, którym intensywnie wgapiałem się w śliczne pośladki kobiety przede mną.
Dziś jestem w stanie spojrzeć jej w twarz, choć nie zaprzeczam, że pośladki mi się wciąż podobają. Umiem jednak spojrzeć i odpuścić sobie resztę. Tyle wystarczy, by mnie zachwycić.
Dostrzegam też piękno tam, gdzie do tej pory go nie widziałem. Jako że mój świat jest teraz pełen barw. Niekoniecznie tylko wesołych, ciepłych i ciekawych. Tak samo jak moje życie nie jest pasmem sukcesów. Tylko sukcesów.
Umiem patrzeć na wiewiórkę i spędzić pół dnia w akwarium w Bostonie oglądając te same stworzenia. Jestem w stanie zachwycić się drzewem i niewielkim oczkiem wodnym w środku lasu. Mruczeniem kota.
Czuję ogromną wdzięczność, że świat wokół mnie jest taki piękny.


Komentarze
Pokaż komentarze