Byłem dziś na mityngu. Staram się na każdym mityngu coś powiedzieć, szczególnie jeśli mam możliwość powiedzieć coś o tematach. Jeśli nie, próbuję w trakcie rundki radości i smutków przekazać przede wszystkim radość. Z dzielenia się doświadczeniem, siłą i nadzieją, najbardziej lubię dzielić się tym ostatnim. Szczególnie z tymi, którzy dopiero zaczynają.
Nie chwalę się - nie o to chodzi. Nigdy nie mówię (podobnie jak tutaj nie zdradzam), ile lat nie piję, bo to nie zawody, kto ma większego. Dzielę się tym, co osiągnąłem, pokazując, że można. Że jestem tego przykładem.
Dzwonię do przyjaciół, przed i po mityngu (czasem nawet w przerwie, choć nie palę, Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję na szczęście zabrał mi i tę obsesję), rozmawiam o tym i owym.
Przygotowałem Przyjacielowi zaproszenie na rocznicę. Puszkę na zbiórkę z okazji rocznicy grupy. Zaprojektowałem przypinki, które potem wykonał mój znajomy.
Dziś cieszę się, że nie muszę już pamiętać, często wielopiętrowych, kłamstw, planować gdzie i ile kupię czego, jak się wyrwę i przemycę. Dziś przemycam jedynie prezenty, w końcu jestem specjalistą od przenoszenia różnych rzeczy niezauważonymi. Uśmiechnęliście się? I o to właśnie chodziło.



Komentarze
Pokaż komentarze