Kiedyś terapeutka zapytała mnie, jaki chciałbym być.
Chciałbym być dobrym człowiekiem - odpowiedziałem.
A co to znaczy? - zapytała ona.
Wtedy dużo powiedziałem. Myślałem, że właściwie wystarczy, że nie piję, w końcu dobrzy ludzie nie piją. Potem wielokrotnie na mityngach słyszałem historie przyjaciół, którzy opowiadali o sobie tak, że z pijanych s@#$synów stali się trzeźwymi s@#$synami.
Dziś myślę sobie, że to nie jest prawda, bo trzeźwość jest zupełnie czym innym niż trzymanie abstynencji. To trochę jak różnica między byciem uzależnionym od alkoholu, a bycie alkoholikiem.
Gdy dziś myślę nad odpowiedzią na pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem, chciałbym odpowiedzieć, że staram się zasłużyć na to miano. Chcę być dobrym ojcem, dobrym mężem, dobrym przyjacielem. Dobrym kolegą i dobrym przełożonym. I pomyśleć, że każde z tych określeń znaczy coś innego.


Komentarze
Pokaż komentarze