Bardzo długo utożsamiałem miłość z cielesnością. Seks i miłość były właściwie tym samym, choć potem dopiero zrozumiałem, że chodziło o pożądanie.
Problemem było to, że rozumiałem miłość jako uczucie do płci przeciwnej. Za czasów pijackich nie znałem innej, potem poznałem swoją Żonę, a potem urodzili się nasi Synowie. Było to nowe doświadczenie - lecz dopiero gdy przestałem pić zauważyłem zmiany.
Jest wiele osób, które darzę miłością, bo odkryłem różne jej rodzaje i różne wersje. Moja miłość do Żony jest pełna oddania, a mimo wielu lat razem wciąż mnie pociąga. Inaczej kocham Starszego, a inaczej Młodszego Syna, choć staram się nie dzielić ich, jak mój ojciec podzielił mnie i mojego Brata. Tego ostatniego zresztą też kocham - na nowo, po tym jak nawiązaliśmy nowe stosunki zaczęliśmy poznawać się na nowo.
Jest jeszcze miłość do Siły Wyższej, która bardziej przypomina zaufanie. Pełne zaufanie do kogoś starszego, mądrzejszego i ciepłego. Kogoś, kto wie lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze