Przychodzą mi do głowy czasem myśli w rodzaju: chciałbym spróbować smaku tej whisky. Albo: ciekawe jak smakuje to piwo. Lub żal: chciałbym jeszcze spróbować tej wódki.
To tylko myśli - powiedziała kiedyś moja terapeutka. - Dopóki pozostają myślami, nie są groźne.
Staram się pamiętać o tym, że mam problem z alkoholem, wrogiem podstępnym, potężnym i przebiegłym. Dlatego chodzę na mityngi, bo tam przypominam sobie, że to nie jest rozrywka dla mnie.
Znów - nie wszystko, co się w moim życiu wiązało się z alkoholem było złe. Gdybym nie upił się z kuzynem kiedyś, pewnie nie poznałbym mojej Żony. Po śmierci ojca upiliśmy się z bratem i to przełamało lody. Pamiętam jednak mnóstwo innych momentów, z których dumny nie jestem, a jeszcze więcej takich, których się po prostu wstydzę.
Kupujesz karmę dla psa? - zapytał kiedyś mój przyjaciel. - Nie kupujesz, bo nie masz psa.
Mam koty. I karmę dla kotów kupuję. Nie jem jej. Lubię to porównanie.



Komentarze
Pokaż komentarze