Jak u wielu alkoholików, jedną z moich wad charakteru była pycha. Uważałem, że jestem najlepszy, najmądrzejszy, najciekawszy. Tylko zawsze coś stało mi na drodze. Ktoś się na mnie uwziął. Jakieś okoliczności przeciw mnie się uparły.
Gdy przestałem pić, poszedłem kompletnie w drugą stronę. Uważałem, że inni wiedzą lepiej, że muszę słuchać, że trzeba być pokornym. W pewnym momencie zrozumiałem, że wielokrotnie chciałem pokazać lepsze, ciekawsze rozwiązanie, które ostatecznie potem wybieraliśmy. Tylko proponował je kto inny. Moje poczucie własnej wartości było na dnie.
Zrozumiałem w końcu, że chodzi o pilnowanie, by wszyscy mnie lubili, uważali za miłego, fajnego faceta. Szukałem potwierdzenia swojej wartości w innych, podczas gdy ta była cały czas we mnie. Chodzi o patrzenie na mnie obiektywnymi oczami, nie tylko moimi.
Dziś patrzę w lustro i widzę ciekawego, przystojnego faceta. I nie obchodzi mnie opinia innych. Jestem dumny z tego, gdzie jestem, jestem dumny z tego, kim jestem. I nie ma to nic wspólnego z pychą.


Komentarze
Pokaż komentarze