Dużo z rodzinką jeździmy. Staramy się w weekendy nie siedzieć w domu, tylko znaleźć jakiś cel i choć na dzień wyjechać z naszego miasteczka, obejrzeć coś, pobyć gdzieś, przeżyć coś, spróbować czegoś nowego.
Gdziekolwiek nie jesteśmy, jakkolwiek długo tam zostajemy, zawsze staram się znaleźć jakiś mityng. Czasem są to mityngi on-line, gdy nie czuję się za dobrze w danym języku (patrz włoski), zwykle jednak staram się znaleźć mityng „na żywo”.
Często tutaj powtarzam, że nie „zrobiłem” Programu. Znam 12 Kroków, przyglądam się im, dyskutuję o nich podczas mityngów, zlotów, warsztatów, spotkań z przyjaciółmi. Dlatego właśnie nie wydaje mi się, że powinienem pisać wypracowania, tabelki, rozpiski. Nie potrzebuję tego na ten moment, bardzo dobrze czuję się, jak jest.
Dbam o swoją trzeźwość.Zarówno z tej bardziej „formalnej” strony: modlę się, czytam teksty, dzwonię, chodzę na mityngi. Z drugiej, spotykam się z przyjaciółmi poza salą mityngową, na przykład grając z przyjaciółmi w tenisa stołowego. Staram się być cierpliwy, spokojny, empatyczny. Uśmiechać się do pani za ladą i przepraszać, gdy zrobię coś nietaktownego. Wolę to, niż mieć formalne „zaliczenie z Programu”.


Komentarze
Pokaż komentarze