Podczas terapii ciężko mi było uwierzyć w wiele rzeczy. Trudno mi było, na przykład przyjąć, że według wykresu Jelinka odnośnie etapów (faz) uzależnienia od alkoholu, znajduję się w ostatnim, zwanym chronicznym lub przewlekłym. Twierdziłem, że jestem wciąż w fazie krytycznej. Jakoś bardziej pasowało mi do światopoglądu stwierdzenie, że jeszcze nie jestem na dnie, że jeszcze nie jest za późno.
Ciężko mi było w ogóle przyjąć fakt, że jestem alkoholikiem.
Jednym z problemów, zdefiniowanych przez moją terapeutkę w moim Osobistym Planie Zdrowienia (OPZ) było: Nie wyobrażam sobie życia bez alkoholu. Nie umiałem sobie wyobrazić niepicia do końca życia. Ze już na zawsze będę trzeźwy. Że już nigdy nie dotknę alkoholu. Że nie będę mógł się napić.
Przerażała mnie ta perspektywa.
Znalazłem wtedy sposób: na początku dnia pisałem: Dziś nie napiję się alkoholu, a wieczorem podsumowywałem: Dziś nie napiłem się alkoholu,. Dzień bez picia byłem w stanie wytrzymać. Powtarzam to sobie nawet teraz, gdy czasem poczuję żal, że już do końca życia… Tylko właśnie co: do końca życia? Czuć się jak teraz? Bawić się dobrze? Korzystać z życia w pełni? Kiedyś znałem tylko pijących. Dziś znam wielu niepijących alkoholików. I osoby, które nie piją, bo takiego dokonały wyboru. Jest ich nawet więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze