Nienajlepszy dzień w pracy. Ciężki. Trudny. Przeładowany emocjami. Jeszcze odpoczywam po wczorajszym, również kosztującym mnie wiele emocji, dniu. Mam toksyczną szefową projektu, która nie ułatwia nam życia. Gdy tylko się pojawia, wszyscy drętwieją.
Tak naprawdę nie ona mnie męczy. Męczy mnie (i stresuje) przeładowanie. Dzwoni do mnie Syn, chwilę wcześniej przyjaciel, z którym umówiłem się na ping-ponga. Rozmawiam z człowiekiem w pracy i piszę z dwoma innymi współpracownikami. I jeszcze kawałek projektu, który zrobiłem, właśnie się skasował. Powinienem go odtwarzać.
Wyszedłem. Potrzebny mi był restart, chwila bez pracy, bez stresu, luźne odbijanie piłki.
Wróciłem i nadrobiłem wszystko w pół godziny.
I najgorsze, że znów nie zdążyłem zjeść obiadu. Będzie trzeba pomyśleć o zmianie pracy. Albo projektu. Zaraz idę spać.


Komentarze
Pokaż komentarze