WIele mądrych rzeczy usłyszałem z AA. Część z nich czasem powtarzam. Mityngi są dla mnie ważną częścią trzeźwienia, lecz nie jedyną. Nie ze wszystkim się zgadzam, lecz nie o to chodzi. Pierwsza Tradycja powiada przecież: Nasze wspólne dobro powinno być zawsze na pierwszym miejscu; powrót do zdrowia każdego z nas zależy od jedności AA. A „jedność” nie znaczy „jednomyślność”.
Słucham na przykład o tym, jak to trzeba mieć służbę, koniecznie, bo bez tego nie da się trzeźwieć. Kto szklanki myje, ten nie zapije, istnieje popularne powiedzenie. Ja wychodzę z założenia, że nie spadnie mi korona z głowy, jak po sobie umyję szklankę. Podobnie, uważam, że każdy inny powinien po sobie szklankę umyć.
Nie chcę robić rewolucji.Nie będę niczego zmieniać ani kogokolwiek namawiać do zmian. Chodzę na mityngi i będę chodzić. Moje trzeźwienie nie ogranicza się jednak tylko do chodzenia na nie i abstynencji. Jestem gotowy, by wspierać swoją rodzinę. Rozwijam się duchowo i umysłowo. Gram w ping ponga. Próbuję nowych rzeczy. Jestem w nowych sytuacjach. I o tym właśnie najczęściej mówię na mityngach. O mojej trzeźwości.


Komentarze
Pokaż komentarze