Potrzebowałem czasu, żeby zrozumieć, że niewiele jest mojej zasługi w tym, że nie piję. Pojechałem do ośrodka odwykowego, żeby dostać papierek, że nie jestem alkoholikiem i mogę pić dalej. Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję pokierował mnie do tego ośrodka, w którym zrozumiałem, że jednak coś z moim piciem nie tak.
Każdego dnia pracuję nad sobą. Spotykam się z przyjaciółmi. Opanowuję emocje. Próbuję ograniczać wpływ innych na mnie.
Nie jest to łatwe, czasem nawet bardzo trudne. Czasem bardzo intensywnie myślę o tym, że przydałby mi się szybki, łatwy reset. Odpoczynek. Ulga.
To jest ciężka praca, praca nad sobą, swoimi słabościami i ograniczeniami.
Nie lubię określenia „Bóg”. Wolę „Wielka Zasada Wszechświata” czy coś w rodzaju „Wielkiego Budowniczego”.
Nie wiem, czy dałbym radę tak dzień po dniu, pracować nad sobą, trwać w abstynencji i rozwijać się. Od czasu, gdy podjąłem decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, tak jak Go rozumiałem jest mi dużo łatwiej. Czuję oparcie i sens. Wierzę w Plan, jakkolwiek go nie pojmuję.
Pytanie, czy to ja podjąłem decyzję, pozostawię bez odpowiedzi….


Komentarze
Pokaż komentarze