Jedną z moich wad charakteru było egocentryzm. Jest egocentryzm, którego unikam i który staram się zamienić w coś pozytywnego.
Widać to doskonale w moich stosunkach z kobietami. Każdą z tych, z którym byłem, nawet jedną noc, kochałem, choć nie była to miłość jaką mam w sobie teraz.
Gdy po pijanemu wykorzystałem dziewczynę, interesowałem się tylko tym, czy nie zaszła w ciążę. A to ja nie założyłem prezerwatywy.
Rozstałem się z inną, wymyślając, że oprócz niej miałem dwie inne, w tym samym czasie. Nie wiem, po co ją zraniłem.
Innej nie potrafiłem zostawić, zawsze dając się przekonać seksem lub łzami. Uważałem się za wielkodusznego.
Wszystkie trzy powyższe sytuacje wynikły z mojego egocentryzmu, lecz po prawdzie, były podszyte lękiem. Ogromnym strachem przed odpowiedzialnością.
Nauczyłem się akceptować konsekwencje. Biorę je pod uwagę, dokonując wyboru. I wiem, że zawsze mam wybór, choć Plan jest gdzieś tam. Nie zawsze docieram tam najprostszą drogą.


Komentarze
Pokaż komentarze