Ostatnie dni były dla mnie bardzo intensywne. Bardzo wiele się wydarzyło i pociągnęło za sobą bardzo wiele myśli.
Przede wszystkim - byłem na Warsztatach Kroków w Bieszczadach i Zlocie Radości tamże. Posłuchałem wielu mądrych i wspaniałych ludzi. Posłuchałem też pewnej alkoholiczki, która powiedziała, że pisała sobie kroki po kolei, bo inaczej się nie da. W ten sposób powstała jej własna wersja Wielkiej Księgi - indywidualna i przygotowana dla niej.
Mnie w głowie utkwiło „po kolei”. I tak przeglądnąłem trochę książkę „Codzienne refleksje”. Wychodzi na to, że jest ona mocno zorientowana na Kroki i każdy z nich rozważany jest w miesiącu.
Tym samym bez sensu jest zaczynać pośrodku.
Postanowiłem zmienić książkę i będę korzystał z książeczki, której jak rzadko której nie lubię: „Medytacje, 24 godziny na dobę”. Do końca roku, potem znów wrócę do oryginalnego pomysłu.
Przepraszam, że nie napisałem wczoraj, dzień zacząłem przed 5 rano a wróciliśmy z Żoną z koncertu po północy. Padłem. Dziś znów intensywny dzień i wreszcie mam chwilę, żeby coś napisać, a oczy mi się zamykają. Nie lubię tego określenia, tym niemniej - wygląda na to, że nie mam wyjścia. Notka z nowej książki jutro.


Komentarze
Pokaż komentarze