Nawet głupcy i ignoranci, kochanie - powiedziała mi kiedyś Żona w przerwie wiązanki, którą właśnie posyłałem kierowcy przede mną na parkingu galerii handlowej. Dziś nawet nie pamiętam, o co wtedy się wściekłem. Pamiętam za to, że chwilę później zrobiło mi się wstyd, że to nie ja na to wpadłem.
Przeprosiłem Żonę za ten wybuch, a ona spojrzała na mnie jak na ufoludka. Ona już przeszła nad tym do porządku dziennego, a ja wciąż analizowałem, kombinowałem i rozważałem.
Zauważyłem, że bardzo często irytuję się wtedy, gdy jestem głodny, zmęczony, zły. Co ciekawe, rzadko zdarza się, żebym wtedy się czuł samotny.
Bardzo staram się dbać, szczególnie o głód i pragnienie, dlatego wożę w samochodzie coś do picia i batony proteinowe, na wszelki wypadek. Czasem denerwuję się pracą i w pracy. Pozwól temu płynąć - powiedział mi kiedyś kolega z projektu.
Całe życie szedłem pod prąd. Teraz uczę się płynąć z prądem, godząc się z tym, czego nie mogę zmienić.
Przyjemne uczucie.


Komentarze
Pokaż komentarze