Swego czasu przeprowadziłem arcyciekawą rozmowę z przyjacielem z AA na temat koncepcji 24 godzin.
Jest taka metoda dzielenia głodu na krótsze kawałki: jeśli chce ci się pić, nie pij godzinę. Jeśli nie wytrzymasz - nie pij pół. Piętnaście minut. Dziesięć. Pięć.
I to jest metoda. Dobra metoda na abstynencję, a to nie wystarczy na długo.
Trzeźwość to abstynencja plus zmiana.
Dlatego też uważam, że nie da się żyć tu i teraz, tylko. Kiedyś dokładnie tak robiłem, pijąc. Ważne było, że teraz jest mi lżej, a co będzie jutro to będę martwił się jutro.
Nie chcę tak. Chcę mieć marzenia, chcę nimi żyć i czekać na ich realizację. Dążyć do niej codziennie, po kawałku. Dzieląc trudne, długie i męczące zadania na krótsze. Za to codziennie. Po kolei.
Miałem mieć operację i bardzo się jej bałem. Powiedziałem o tym.
Pomyśl co możesz zrobić dziś, żeby przygotować się na to, co czeka cię za dwa tygodnie - powiedział mi alkoholik, który prawie został moim sponsorem.
I tak działam dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze