We Wspólnocie jestem już kilka lat.
Jako taka, traktowana jak ogół, Wspólnota AA rzeczywiście jest pełna życzliwości, koleżeństwa i ofiarności. Wspólnotę jednak tworzą ludzie, najdelikatniej rzecz ujmując, nienajłatwiejszego charakteru.
Podobno ulubione powiedzenie konsultantów to: zależy.
Wiele więc zależy od grupy do której się trafi. Znam kilka takich, do których nie chciałbym trafić na pierwszy mityng. Znam też kilku takich sponsorów. Aczkolwiek - znam też kilku, których mógłbym poprosić o sponsorowanie. Znam też mnóstwo takich grup, na szczęście większość, na których dzieje się wiele dobrego.
Drugie „zależy” to miejsce: mityng czy życie poza. Kiedyś usłyszałem, że zasady we wszystkich naszych poczynaniach znaczy: zawsze. Bo nie można być trochę w ciąży. I potem widzę człowieka z długoletnim stażem (podobno) trzeźwości, który nie powie kobiecie „Dzień dobry” tylko dlatego, że zna jej zdanie na temat własnych umiejętności. I tyle w temacie pokory, o której właśnie opowiadał na mityngu (otwartym). Znam też wielu alkoholików, którzy są, podobnie, życzliwi, koleżeńscy i ofiarni tylko na mityngach. I znam takich, którzy niepoprawnie pomagają mimo jawnego wykorzystywania i manipulowanie przez tych, którym pomagają poza mityngami.
Nasze wspólne dobro powinno być zawsze na pierwszym miejscu; powrót do zdrowia każdego z nas zależy od jedności AA - mówi nasza Pierwsza Tradycja. Nic tam nie ma o jednomyślności.


Komentarze
Pokaż komentarze