Jedną z aktywności, które wykonuję, żeby być trzeźwym jest gra w tenisa stołowego z przyjacielem.
Nie wierzę w te wszystkie bajki o Bogu, Sile Wyższej i w ogóle - powiedział ze złością na którymś mityngu kolega. - Trzeźwieję, bo na to pracuję i to moja zasługa.
Znam takich, którzy uważają, że trzeźwieją tylko dlatego, że chodzą na mityngi.
Ja tak nie uważam. Wspólnota AA jest grupą wsparci i to wsparcie od niej dostaję. Wspiera mnie moja Żona i wspierają moi Synowie. Wspierają przyjaciele i ludzie mi, po prostu, życzliwi. Wielu ludzi nie wie, że jestem alkoholikiem, a szanują mnie i cenią, gdyż coś zrobiłem, albo właśnie czegoś nie zrobiłem. To, że nie piję nie jest moją wartością.
Dzięki Wspólnocie poznałem kilku ludzi, dzięki którym trzeźwieję - powiedział przy stole pingpongowym mój przyjaciel, z którym grałem. - Dodajmy, że poznałem też kilku, bez których poznania pewnie trzeźwiałoby mi się lepiej.
Miejsce, gdzie gramy, było dziś nieczynne. Specjalnie dla nas jednak obsługa rozłożyła stół. Zaproponowaliśmy, że zapłacimy jutro, żeby nie robić problemów, a oni powiedzieli: jasne. Wiedzą, że jesteśmy z AA. I to jest nasz wkład we Wspólnotę.


Komentarze
Pokaż komentarze