Trzeźwieje mi się nieźle. Nie czuję pokusy, by było lepiej. Dziś, bo czasem się zdarza, że myślę o różnych ulepszeniach swojego życia. Chciałbym być bogatszy, mieszkać gdzie indziej lub mieć inną pracę.
Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma - powiedział mi kiedyś kolega, który odszedł z firmy, a po mniej więcej roku wrócił.
Przypominam sobie te słowa zawsze, gdy wpadnie mi do głowy coś zmieniać. Przypominam sobie tym samym, że mam naprawdę dobre życie.
Od czasu, gdy przestałem pić, osiągnąłem bardzo wiele. Nie zawdzięczam tego (znów bardzo popularny stereotyp) tylko temu, że nie piję. To był pierwszy krok, który wykonałem ku swojemu lepszemu życiu. Ludzie mają niechęć do zmian i w tym nie różnię się od większości - też nie lubię. Tym niemniej to właśnie było kolejnym moim krokiem: wyjście poza strefę komfortu, zmiana swoich dotychczasowych zachowań. Z takich, które znałem i dobrze się w nich czułem na takie, które są dla mnie może nieprzyjemne na początku, może potem przyjemne, aczkolwiek zawsze nowe.
Rozwijam się przez pracę nad sobą, każdego dnia. Każdego dnia nie chce mi się wstać, pójść do pracy, wykonywać swoje codzienne obowiązki. Przełamywanie własnej niechęci i własnej słabości to mój trzeci krok do lepszego życia.
Dobrze mi się trzeźwieje. Choć nie zawsze łatwo.


Komentarze
Pokaż komentarze