Podobno nie znamy mocy swoich mózgów. Rzeczywiście, oglądałem kiedyś występ mnichów z Shaolin. Byli to ludzie różnej postury i różnych umiejętności, lecz wszystkich ich łączyła jedna cecha - wydawali się dysponować nadludzkimi mocami. Pokazywali wszystkim, z czym mają do czynienia, na przykład położyli na włóczni arbuza i ta przecięła go na pół. Chwilę potem na tej samej włóczni położył się brzuchem jeden z mnichów, a pozostali, gdy tylko oparł się o nią całym ciężarem, zakręcili nim, żeby pokazać, że niczego się nie trzyma.
Po chwili zszedł z tej włóczni, a na jego brzuchu nie było ani śladu.
Oni wszyscy robili też coś dodatkowego - zawsze, przed każdą próbą stawali w milczeniu i skupiali swoją moc okrężnymi ruchami.
W Shaolin są na dziedzińcu dziury w bruku go pokrywającym. Powstały dlatego, że tylu mnichów podskakiwało w tym miejscu, zawze uderzając stopami w podłoże.
Niesamowite, co potrafimy, a tego nie wiemy. Czasem wystarczy ćwiczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)