Pamiętam taką sytuację, gdy po operacji zaczęło mi się krwawienie wewnętrzne. Bardzo się bałem, że umrę.
Obudziłem się rano. Byłem nagi, bolało mnie wszystko, dostałem jakiś bloker. Potem trafiłem do łóżka i piękna, młoda dziewczyna mnie umyła, a ja czułem się poniżony.
Leżałem tak, samotnie, w łóżku, nie mogąc się ruszyć. I przyjechała moja Żona, a ja pomyślałem, że przeżyłem. I że warto to uczcić, może piwem bezalkoholowym.
Na terapii uczyli mnie, że nie wolno pić napojów, które kojarzą się jednoznacznie z alkoholem, na przykład o smaku piwa. Bo prędzej czy później zabraknie mi szumu w głowie.
Zawstydziłem się drugi raz tego dnia.
A potem przeraziłem. To wszystko takie kruche, pomyślałem sobie wtedy. Wszystko jest tylko złudzeniem i być może nigdy się nie uda.
A potem, w nocy, przyszła pewność, że wszystko będzie, jak należy. Do dziś jest.


Komentarze
Pokaż komentarze