45 nazwisk na liście członków Komitetu Honorowego Obchodów 65. Rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego. Jest premier i prezydent Warszawy, a jakże. Jest Władysław Bartoszewski tytułowany Panem Profesorem. Jest cała kościelna hierarchia warszawskiej diecezji, metropolita prawosławny i biskup ewangelicki. Są rektorzy stołecznych uczelni. Jest reżyser, jest poetka, kompozytor i szef Zarządu Fundacji Polsko - Niemieckie Pojednanie. Jest nawet ostatni prezydent RP na uchodźstwie. Ale po obecnym prezydencie ani śladu.
Zresztą, pal diabli, że nie ma tam głowy państwa. Na liście 45 osób, które będą radziły o tym, jak obchodzić kolejną rocznicę Powstania, nie ma człowieka, dzięki któremu obchody nabrały rangi święta narodowego oraz rozgłos poza krajem. Którego staraniem wreszcie, jako prezydenta miasta Warszawy, po kilkunastu latach niepodległości udało się stworzyć unikalny na skalę światową pomnik-instytucję - Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego poprzednicy nie mieli dość chęci i determinacji, by postawić na młodych obrotnych ludzi z pomysłami i szaleńczym zapałem.
Kto choć raz odwiedził Muzeum i śledzi w miarę na bieżąco jego działania dla przybliżenia Powstania Polakom i gościom spoza Polski, wie, jak niesamowita jest to instytucja. I jak prężnie działa wciąż rozwijając się, poszukując nowych form opowiadania o przeszłości i przekładania przeszłości na teraźniejszość.
Nie ma sensu szukać. Twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego też nie ma na liści Komitetu. Jan Ołdakowski jest przecież PiS-owskim posłem. I co z tego, że wiedzę o Powstaniu ma gigantyczną, a doświadczenie w organizacji tego typu przedsięwzięć olbrzymie.
Najwyraźniej nie o pracę w Komitecie chodzi, lecz o dobre samopoczucie jego członków.
Ciekawe, jak będą czuli się w tym towarzystwie warszawscy Powstańcy. Jak kwiatek przy kożuchu?
88
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)