Doniesienia z 52. Międzynarodowych Targów Książki zdominowała informacja o usunięciu z imprezy kłamcy oświęcimskiego. Tymczasem skandal ukraiński przeszedł praktycznie bez echa - najpopularniejsi w Polsce pisarze ze wschodu zostali zignorowani przez oficjalną delegację swojego kraju.
Piątek, 18 maja. Sala na 30-40 osób pęka w szwach - na spotkanie z gwiazdami literatury ukraińskiej, najgłośniejszymi i najpoczytniejszymi w naszym kraju autorami, przybyła blisko setka dziennikarzy polskich i ukraińskich. Część przybyłych pozostaje za drzwiami - w sali nie da się upchnąć nawet szpilki. Usadowieni z tyłu raczej nie słyszą najlepiej. Nie ma nagłośnienia, mikrofony na stoliku, przy którym siedzą Jurij Andruchowycz z córką Sofiją, debiutującą na polskim rynku zbiorem opowiadań "Kobiety ich mężczyzn" (na Ukrainie wydala właśnie czwartą książkę), Taras Prochaśko, prowadzący i tlumacz, należą do obecnych na sali dziennikarzy.
Nic dziwnego zatem, że pierwsze pytanie do ukraińskich gości dotyczy... miejsca spotkania. Dlaczego w tej małej salce na IX piętrze PKiN, a nie w którejś z głównych sal konferencyjnych targów?
- Żaden urządnik nie zwracał się do mnie z zaproszeniem do oficjalnej delegacji Ukrainy - odpowiada Andruchowycz, wyjaśniając, że wszyscy troje przybyli na targi na zaproszenie Wydawnictwa Czarne. - Prawdopodobnie i tak bym odmówił. Ale interesuje mnie, dlaczego państwo lubi korzystać z nas za darmochę i dlaczego uważają nas za czlonków oficjalnej delegacji. Bardzo dziwne jest też, dlaczego wicepremierowi Tabacznykowi nie było wstyd pojawić się w Warszawie. To jest człowiek, który jeszcze kilka miesięcy temu powiedział, że język, którym się posługujemy i w którym piszemy, to język ostatnich marginałów i niedobitków starej inteligencji ukraińskiej.
Andruchowycz i Prochaśko to jedyne nazwiska ukraińskich pisarzy, które zwróciły moją uwagę. Wybrałabym się także na spotkania z Natalią Śniadanko albo Oksaną Zabużko. Gdyby wzięły udział w targach. Czy także o nich ukraińscy oficjele zapomnieli? A może nie wiedza, że obie panie wydały w naszym kraju niezłe powieści, choć może dla politpoprawnych "czynników" cokolwiek kontrowersyjne?




Komentarze
Pokaż komentarze