Na sporcie znamy się jak na niczym innym. No, może na polityce, ekonomii i medycynie. Ale sport to jest cóś.
Wczoraj jakiś bloger na salonie obwiesił swój komentarz do wyczynów podskakujących mięśniaków: "Jestem dumny, że jestem Polakiem". Duma ze zwycięstwa nad Bułgarami była taka, jakby się zemścił za śmierć polskiego homokróla, co go pod Warną zarżnęli. Zresztą nie Bułgarzy, tylko Turcy, ale spokojnie możemy to miejsce nazwać "bułgarskim miejscem kaźni".
Nie podajemy danych personalnych blogera, ani w ogóle żadnego linku, nominacji (za to) też nie dostanie.
Przedstawiamy Państwu za to, że jest miasto dumne ze swojej drużyny:

Znajdźcie mi miasta, które uczciły swoją drużynę w taki sposób.
Przy okazji: drodzy kibice Bałtyku Gdynia, nie gniewajcie się na wicewojewdę pomorskiego, który powiedział, że słyszał, że w Gdyni jest jedna drużyna piłkarska. I poparł premiera w sprawie jak niżej. Cóż, Partia kazała.
* * *
Baltic Arena-budują w takim miejscu, że z Gdyni ani nie widać, ani dojechać nie idzie - to niech się nie dziwią, że Arka tam grać nie będzie. Tym bardziej, że jeden premier ostatnio nawet się wypowiedział, żeby krzesełka były biało - zielone. Tak jak pokazane przez nas wcześniej jaja:
Ale Lechia też mówi, że ma swój stadion, a dla krzesełek nie warto zmieniać. Faktem jest, że pod murawą i trybuną honorową stadionu Lechii znaleziono składowisko min "szklanych" (to miny z przygotowań do odparcia najazdu Rosji na Gdańsk A.D.1944-45)* - ale nie zmienia to faktu, że stadion Lechii jest Lechii, a Baltic Arena jest "ich".
___________
* niewtajemniczonym wyjaśniamy: Wolne Miasto Gdańsk nawet nie za bardzo napadło na Polskę w 1939 - choć było terenem walki. W tej okolicy II wojna naprawdę zaczęła się parę lat później. Wybrane pozostałości miasta można obejrzeć pod tagiem "mury runą". Można też przejść się po Warszawie - gdańska zabudowa tam właśnie została obficie wykorzystana.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)