W poprzedniej notce zapodaliśmy Szanownym Salonowcom informację, że to (była) notka 665 (i że następna to 666). Padło wiele różnych dobrych rad, spośród których urzekło nas parę pomysłów dotyczących tego, jak oszukać diabła.
Idea oszukania diabła może przybrać różne sposoby. Można udawać, że się go nie zauważa. Można zauważyć i uznać, że to nie diabeł. Można wreszcie się z nim zmierzyć. A że już mamy do czynienia z różnymi upadłymi janiołami, co poszły w diabły (choć czasem wracają, ale widzicie, jak niemrawo poczyna sobie Azraela Cień).
Najlepszą metodą na diabła jest pokonać go jego własną bronią. Otóż, mając pewną wiedzę o technikach radzenia sobie w różnych sytuacjach, postanowiliśmy rzucić na diabła klątwę. W tym celu nacisnęliśmy na obrazku słowo "dalej"...
W naszym przypadku diabeł uciekł, bo się wystraszył, że będziemy go ścigać za długi. Ale wróci!
Nie bój się i Ty, Szary Salonowcu, wciśnij "dalej"!



Komentarze
Pokaż komentarze (100)