24 obserwujących
80 notek
146k odsłon
  724   0

Moralność tzw. szarej strefy

„Szara strefa” to termin potoczny, lepiej ją określać, jak statystycy, jako „gospodarkę nierejestrowaną”. Nazwa taka zawiera też ocenę, od razu ustawiając tę część gospodarki jako coś w pół drogi do strefy „czarnej”, czyli działalności przestępczej i jawnie niemoralnej (korupcja, kradzież, przemyt narkotyków, prostytucja itd.). Tymczasem chodzi tu o pożyteczną działalność gospodarczą: produkcję dóbr i usług oraz obrót nimi. W niektórych krajach Europy, jak Włochy, dostarcza ona rzędu 30% PKB, w Polsce przynajmniej kilkanaście. Mówi się o niej jednak dużo rzadziej niż o części gospodarki nadzorowanej przez urzędy.

Przy ocenie gospodarki nierejestrowanej należy oczywiście odrzucić utożsamianie moralności z legalnością. O uczciwości działań nie decydują bowiem przepisy i zarządzenia władz. Odwrotnie, prawa stanowione należy oceniać z punktu widzenia moralnego. W oczach rządu „nieuczciwy przedsiębiorca” to ten, który ukrywa dochody przed fiskusem i narusza przepisy – a tymczasem należy tak nazwać raczej tego, który oszukuje i okrada klientów i kontrahentów.

Z drugiej strony nie należy też zakładać z góry, że szara strefa, choć pożyteczna, byłaby bez zarzutu. Towarzyszą jej i przestępstwa. Zresztą nie jest ona jednolita, gdyż odrębnej oceny wymaga nierejestrowana produkcja i usługi oraz zatrudnianie bez umowy, a osobnej powielanie produktów chronionych prawem autorskim.

Przy ocenie moralnej najistotniejsze są dwa proste kryteria. Po pierwsze, trzeba sprawdzić, czy naruszane jest przez kogoś przykazanie „nie kradnij!”. Po drugie, jeśli tak się dzieje, kto w ostatecznym rachunku jest sprawcą kradzieży i nieuczciwości, kto do niej popchnął – a nie tylko, kto jej dokonał.

 

Hydraulik po godzinach

 

Nierejestrowana działalność gospodarcza polega zatem na produkcji i usługach, które nie są zgłaszane do urzędu skarbowego i mnóstwa innych instytucji kontrolujących przedsiębiorców. Typowe są tu usługi budowlane. Spytajcie polityka, który świeżo zbudował dom, czy ma na wszystko rachunki. Firma skądinąd zarejestrowana szyje coś na lewo; towar importowany nie jest pokazywany celnikom itd.

Jakie są tu plusy? Klient oszczędza, a przedsiębiorcy i pracownicy zyskują utrzymanie, gdyż po odprowadzeniu podatku ich praca stałaby się nieopłacalna. Wiele z tych dóbr legalnie w ogóle by nie powstało. Odpowiada to moralnym celom gospodarki w ogóle, gdyż polega ona na produkowaniu i dostarczaniu ludziom potrzebnych im do życia dóbr materialnych.

Czy ktoś jest okradziony? Rząd uważa, że tak, gdyż nie uzyskał podatku. Otóż po pierwsze, uzyskał podatki pośrednie, wpływy z VAT i akcyzy za zużyte przez szarą strefę towary. Likwidując ją siłą, utraciłby te dochody. Po drugie, w sytuacji, gdy podatki są nadmierne, a rządy pozwalają na to, żeby z powodu bezzasadnych świadczeń, rozrostu administracji, marnotrawstwa i korupcji uzyskane z nich środki były trwonione, należy przyznać podatnikom moralne prawo do nie płacenia części podatków.

Drugi zarzut to wyzysk pracowników. Jednakże zatrudnienie w szarej strefie odbywa się na podstawie wolnej umowy. Jej rejestracja jest potrzebna instytucjom ubezpieczeniowym, a nie stronom. „Chcącemu nie dzieje się krzywda”, mówi prawo rzymskie. Jeśli zarobki są zbyt niskie, to z powodu wielkiego bezrobocia, a temu winne są rządy, które przez wysokie podatki i krępujące przepisy blokują przedsiębiorczość, a tym samym utrudniają zatrudnienie. Nieuczciwe jest natomiast pobieranie jednocześnie płacy w szarej strefie i zasiłku – do czego jednak kusi polityka socjalna rządów.

Kolejny zarzut to brak zabezpieczenia klientów. Tymczasem szara strefa opiera się, nieraz bardziej niż legalna, na ich zadowoleniu i na wzajemnym zaufaniu. Weźmy hydraulika, który bez rachunku założył instalację w mieszkaniu. Wkrótce potem pęka wieczorem zawór, telefon, hydraulik przyjeżdża. Stwierdza, że ten producent zaworów zaczął sprzedawać chińszczyznę i bezpłatnie instaluje coś solidniejszego. A spora firma legalna, która zrobiła tę instalację z rachunkiem? W telefonie nagranie, że biuro czynne od ósmej. Po zgłoszeniu obiecują naprawę na drugi dzień. Oczywiście płatną.

Inny jeszcze zarzut, to nieuczciwa konkurencja względem przedsiębiorców legalnych. Coś w tym jest, ale z drugiej strony omijający przepisy ponoszą dodatkowe ryzyko, że im się władza dobierze do skóry. (Nawiasem mówiąc, legalność i tak nie chroni przed szykanami i skandalicznymi przepisami; gdyby nie to, szara strefa byłaby mniejsza.) Przedsiębiorcy legalni korzystają z tego, że działalność władz podwyższa próg wejścia do biznesu, a tym samym zmniejsza konkurencję dla już zarejestrowanych.

Prowadzi to do uprzywilejowanej pozycji przedsiębiorstw zarejestrowanych, która ma za skutek wyzysk klientów. Przykładem są zawyżone ceny energii, telekomunikacji, samochodów, leków. Banki korzystają z niewystarczającej (na skutek działań rządu) konkurencji, co czyni je wyjątkowo rentownymi. Drugi czynnik to odgórne zawyżanie stóp procentowych. No i przywileje prawne.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale