130 obserwujących
435 notek
1452k odsłony
4425 odsłon

Proroczy przegląd prasy (PPP)

Wykop Skomentuj121

10 października 2011: “Farsa skończona, przed nami długa droga” – taki tytuł nosi obszerny artykuł profesora Zbigniewa Jasnodębskiego z Uniwersytetu w Hamburgu, prezesa Stowarzyszenia „Mędrcy dla PiS”, opublikowany w dzisiejszej Rzeczpospolitej, w dzień po wyborach parlamentarnych. Oto jego obszerne fragmenty:

Farsa “wyborcza” wreszcie się skończyła, oszuści i zbrodniarze odtrąbili “zwycięstwo”, a przed nami długa droga do stworzenia warunków, by naprawdę przebudować Polskę, w duchu republikańskim i patriotycznym. Nie łudźmy się: nie będzie łatwo. Ale nie będzie też łatwo oszustom, którzy dziś tak hucznie świętują rzekome “zwycięstwo”. Już my się o to musimy postarać.

Ale najpierw musimy dokonać poważnej, spokojnej analizy: dlaczego nasze niewątpliwe zwycięstwo moralne nie przełożyło się na większość numeryczną? Na gorąco, już teraz, można wskazać kilka przyczyn.

Po pierwsze: bezczelne oszustwa wyborcze. Nawet komuniści w czasie tak zwanego “referendum 3 razy tak” nie dopuścili się tak jawnych matactw i fałszerstw. Stale dochodzą do naszego ośrodka analityczno-programowego sygnały o kolejnych dowodach fałszerstw wyborczych. Tajemnicze podmiany długopisów, dziwnie ustawione spluwaczki, nikomu nieznani “członkowie” Komisji “Wyborczych” w ciemnych okularach I długich trenczach – czy trzeba wymieniać dalej? I niech nikogo nie zmyli “certyfikat uczciwości wyborów”, wydany przez samozwańcze organizacje międzynarodowe, zresztą o masońskim rodowodzie. Najlepszym dowodem tych fałszerstw – jeśli ktoś naprawdę jest tak naiwny, że potrzebuje jeszcze takich dowodów – jest niski “rezultat” kandydatów PiS. Czy trzeba bardziej oczywistego dowodu na ułomność, iluzoryczność polskiej fasadowej “demokracji”? Czy w demokracji prawdziwej, polskiej, patriotycznej – jest do wyobrażenia, by PiS nie wygrał wyborów?

Pytanie jest retoryczne – taka możliwość nie wchodzi w grę, a sytuacja, w której jedyny prawdziwy polski przywódca, cieszący się szacunkiem całego Narodu, “przegrywa” z przypadkowym „premierem” jest najlepszym dowodem na fałszerstwa wyborcze i złudny charakter polskiej “demokracji” – pisze dalej profesor Jasnodębski. Ale to nie wszystko. Mamy jeszcze w uszach wściekłą nagonkę mainstreamowych mediów na jedynego prawdziwego polskiego lidera; to stałe upokarzanie, nękanie, prowokowanie podstępnymi “pytaniami”, mające naszego przywódcę wyprowadzić z równowagi. Czy trzeba przypominać o ohydnej kampanii, prowadzonej przez uzurpatorskich “liderów opinii”: Żakowskiego, Olejnik i Lisa, dyktujących Polakom, co mają myśleć i jak mają glosować? Czy już zapomnieliśmy o tej bezwzględnej przemocy symbolicznej, mającej zmusić Polaków do myślenia kategoriami “europejskimi”, kosmopolitycznymi, niezgodnymi z prawdziwym polskim interesem narodowym?

A czy zapomnieliśmy już o terrorze – już nie tylko symbolicznym, ale jak najbardziej realnym: o fali niewytłumaczonych zabójstw, morderstw politycznych, tajemniczych “samobójstw””? III RP pod rządami Tuska – nie łudźmy się - to bezwzględny reżim policyjny, niepowstrzymujący się przed najbardziej ohydnymi zbrodniami byle tylko utrzymać się przy władzy. Czy już zapomnieliśmy o tym, jak żonie profesora Rybińskiego grożono wyrzuceniem z pracy jeśli nie zagłosuje na PO? Czy pamiętamy o pogróżkach wobec redaktora Sakiewicza, o semantycznym szykanowaniu reżyser Ewy Stankiewicz, o nękaniu redaktora Karnowskiego, zresztą jednego i drugiego? O tłumieniu wolności słowa przez podległe reżimowi sądy, Agorę i TVN? Czy trzeba więcej dowodów na zbrodniczy charakter tej pokracznej niby-państwowości, jakże dalekiej od ideałów republikanizmu? Czy w takimi niby-państwie można mówić o wyborach czy może tylko o “niby-wyborach”?

Nie bądźmy naiwni, to wszystko nie odbywało się w międzynarodowej próżni – przypomina dalej profesor Jasnodębski. Mocarstwa bliskie I dalekie były żywotnie zainteresowane podtrzymywaniem u władzy „premiera”, który tak jawnie wyzbył się polskiej suwerenności (m.in, ratyfikując, jak pamiętamy wszyscy, tzw. “Traktat Lizboński”) i który serwilistycznie daje coraz to nowe przykłady poddaństwa. O czym świadczy zaangażowanie się na rzecz “reelekcji” ze strony czarnoskórego, marksistowskiego prezydenta USA, wychowanej w NRD pani kanclerz Niemiec, kagiebisty-premiera Rosji I obłudnego, libertyńskiego prezydenta Francji (zresztą wcale nie romańskiego pochodzenia!). Polska poddana została przemożnej presji, a tzw. “reelekcja” Tuska jest na rękę wszystkim, którym nasza suwerenność stoi kością w gardle I którzy chcieliby wreszcie, bezkarnie i za darmo, przejąć polskie pokłady gazu łupkowego.

Czy popełniliśmy jakieś błędy w trakcie kampanii wyborczej? – pyta dalej w swym artykule profesor Jasnodębski. Na pewno; nikt nie jest doskonały (poza przywódcą naszej partii) I pewnych potknięć nie uniknęliśmy. Trzeba je będzie teraz dokładnie przeanalizować, a winnych pociągnąć do odpowiedzialności. W moim najgłębszym przekonaniu – pisze dalej profesor Jasnodębski – zbyt wiele czasu zmarnowaliśmy na debatowanie o pseudo-problemach, takich jak gospodarka, edukacja I opieka socjalna – tematy, które naszego elektoratu nie interesują, a naszych wyborców meczą – a zbyt mało o realnych, najważniejszych problemach Kraju: odpowiedzialności za drugą zbrodnię katyńską z 10 kwietnia 2010. Rachunek za tę zbrodnię, ocierającą się o zdradę stanu, nie został jeszcze wystawiony, a polska klasa polityczna nigdy nie zdobędzie legitymacji do rządzenia, jeśli wszyscy winni planowania, przeprowadzenia I zacierania śladów zamachu nie zostaną przykładnie ukarani. Nie ma polskości bez prawdy, nie ma prawdy bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez kary.

Wykop Skomentuj121
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale