Blog
Daleko blisko
Wojciech Sadurski
Wojciech Sadurski prawnik, publicysta, pracuje...
132 obserwujących 435 notek 1438410 odsłon
Wojciech Sadurski, 21 września 2012 r.

Toruń

Pan profesor zwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Aleksander Nalaskowski poczuł, że już naprawdę musi, bo jak nie, to się udusi; targał nim niemy (przez krótką chwilę) Skowyt, taki raskolnikowski bardziej, wreszcie golnął sobie kolejnego i wyrzucił z siebie:

„Amber, Smoleńsk, taśmy PSL, podsłuchy, procesywytaczane niepokornym przez niegdysiejszy symbol niepokory, skrzekliwa posłanka nie rozumiejąca ni w ząb poprawnej polszczyzny dziennikarza katolickiego w celebryckiej audycji, podstawa programowa szkół, nierozliczeni esbecy, nagonka na księży i biskupów. A za tym wszystkim ludzie źli, ludzie-potwory, o których po chrześcijańsku (z „chrześcijańską poprawnością”) mówimy „pogubieni””

I tak dalej, bo jest wiecej. Na przykład: "Politycy, kłamcy, ludzie złej woli, chciwcy i zwykli łajdacy umoszczeni w mediach, parlamencie, „organizacjach humanistycznych” i pełni pychy pospolici głupcy (no, kiedy było Powstanie Warszawskie panie pośle?)… Przyjdzie Pan i zgarnie ich jak wszy.”

Nic nie zmyślam, słowo daję, jak ktoś nie wierzy, może sprawdzić w portalu prawicowym w polityce.pl.

Pana Profesora zwyczajnego Aleksandra Nalaskowskiego poznałem na planie programu Jana Pospieszalskiego. Od początku robił na mnie wrażenie nadpobudliwego, co potwierdziło się, gdy mi w pół zdania (pierwszego mojego zdania, podkreślę) przerwał, zadając jakieś pytanie, zresztą głupie. Gdy mu spokojnie ale stanowczo zwróciłem uwagę na niestosowność takiego zachowania, zaczął mnie gorliwie przepraszać; przeprosiny trwały nawet po zakończeniu programu, co mnie zaambarasowało, gdyż jestem gołębiego serca, a poza tym śpieszyłem się, więc sam zacząłem profesora zwyczajnego UMK pocieszać, że nic takiego się nie stało.

W tym samym portalu prawicowej młodzieży tekst innego profesora UMK, Andrzeja Zybertowicza, który był dla mnie kiedyś “Zybciem” a teraz jest Andrzejem Zybertowiczem – i bardzo dobrze. W krótkim dość tekście, mało zresztą mądrym (parafrazując: media, które nie popierają PiS, ograniczają wolność prasy) profesor AZ podkreśla co najmniej trzykrotnie że jest badaczem, naukowcem i to co mówi, to analiza socjologiczna, a nie po prostu opinia:

„Ta sytuacja narzuca dwie obserwacje socjologiczne. (.,.) „Dla mnie jako badacza (…) Ale to, że do strefy sarcum wprowadzone jest zachowanie czysto polityczne mówi socjologowi coś bardzo ważnego.”

Otóż normalnie profesor, a wiem to z własnego doświadczenia, nie podkreśla na każdym kroku, że mówi to jako profesor, socjolog czy badacz, ale po prostu mówi. Usilne podkreślanie przez profesora (już nie pamiętam, zwyczajnego czy jeszcze lepszego) swego naukowo-administracyjnego statusu, znamionuje chyba niepewność co do własnej tożsamości.

I teraz pytanie – badacza, socjologa, profesora. Co takiego do diabła dzieje się w tym UMK? Czy to bliskość stacji nadawczych wiadomej rozgłośni powoduje, że ludzie tak głupieją? Czy na odwrót: jest coś w UMK, co przyciąga ludzi tego typu?

A może – i to wydaje mi się wytłumaczeniem najbliższym prawdzie – to wpływ sławetnych pierniczków toruńskich?

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autorka Droga i Szanowna Pani Przez stara sympatie zamieszczam komentarz, choc generalnie nie...
  • @Autor Wariactwo nt falszerstw ma charakter profilaktyczny. Nie chodzi o wybory samorzadowe, ale...
  • @Autor W Salonie24 juz nie pisze. Moj staly blog jest obecnie w portalu naTemat.pl. O sprawie...

Tematy w dziale