Przemysław Tytoń na bramce? Dla kibiców i wszystkich znawców było to oczywiste. Nie dla trenera Smudy. On po meczu z Rosją sugerował, że hierarchia w drużynie jest ustalona. Ta idiotyczna teza na szczęście nie wytrzymała próby czasu.
Vox populi, vox dei. I nie był to głos populistów, ale wszystkich znawców. Gołym okiem widać było różnicę. Malkontentom przypomnę, że ostatnie mecze Szczęsnego w Arsenalu nie wyglądały rewelacyjnie. Oczywiście bronił go cały sezon i gafy Fabiańskiego. No i ta wrodzona bezczelność Jaki jest jego ojciec, wiemy od dawna. W przypadku komentatora jest to akurat cecha pożądana. Wolę słuchać oryginalnych, a nawet kontrowersyjnych komentarzy niż miałkich wynurzeń, jak to teraz ma miejsce w naszej telewizji.
Rewelacją i odkryciem dla bardzo wielu jest Tomasz Zimoch. Kto jeszcze nie słuchał żadnej jego relacji, nie wie co stracił. Toż to sama poezja i fantazja. Niektórzy wyłączają głos w telewizorach, włączając odbiorniki radiowe, gdzie komentuje Zimoch.
A wracając do młodego Szczęsnego, nie powiem że sodowa mu uderzyła, bo chyba tak nie jest. Ale chłopak nie ma jeszcze jasnego systemu wartości i to jeszcze jakiś czas nie pozwoli mu być wielkim. Jeśli dla niego każdy mecz jest ważny, to jest to nieporozumienie. Mecz z Rosją był z wielu przyczyn najważniejszy, a dzisiaj to już apogeum wszystkiego. Nawet ludzie, którzy kompletnie na co dzień piłką się nie interesują, będą w to wszystko wciągnięci.
Może to kiedyś dotrze do Szczęsnego. Wtedy będzie wielki. I dodam jeszcze jedno. Może nie wszyscy pamiętają jak zareagowali nasi piłkarze na aferę z orzełkiem na piersi. Ja pamiętam doskonale reakcję Szczęsnego. Jemu to było obojętne.
Dlatego nie wyobrażam sobie, by na bramce nie stanął dzisiaj Przemysław Tytoń.
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze