Okazuje się, że przysłowia nie zawsze są mądrością narodów. Wszyscy znamy przysłowie – gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta. Okazuje się, że może być inaczej. Dzięki naszej wspaniałej reprezentacji i Sbornej, porzekadło od dzisiaj brzmi inaczej – gdzie dwóch się bije, dwóch korzysta. Można inaczej – gdzie dwóch się bije, śmieszny Czech i chytry Grek korzysta.
Czy ta nowa wersja upowszechni się szerzej zobaczymy. Na razie trzeba znaleźć winnego. Media jak zwykle rozpoczęły poszukiwania. Na pierwszą ofiarę wytypowany został ten, co czyni cuda, czyli Franek Smuda. Jak się okazuje, lepiej było mu tego zwycięstwa nie zapowiadać.
Zwycięzcą niektórzy obwieścili też Janka Tomaszewskiego. Ten cud wprawdzie uczynił, ale było to dawno na Wembley i o tym mniej się pamięta, niż jego ostatnie wypowiedzi. A przed mistrzostwami przecież przepowiadał totalną klęskę. Wprawdzie w sumie tak tragicznie w tych meczach nie było, ale liczy się przecież ostateczny wynik. A to przecież my, a nie Czesi, Grecy czy Rosjanie zamykamy grupę A.
Winny okazuje się też Lato, bo pierwsze lato było takie sobie, a poza tym poskąpił biletów dla rodzin piłkarzy. No i dla kogo oni mieli grać, jeśli matki, żony i kochanki na stadion wejść nie mogły?
A dzisiejszy dzień to już w ogóle rzecz niepojęta. Feta dla przegranych. Widowisko jak w teatrze absurdu. Autografy, muzyka, nastrój i euforia, jak byśmy dostali się co najmniej do finału.
Już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata!
Finis coronat opus.
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze