Mecz II rundy ATP w Montrealu Janowicza z Dancevicem nie był łatwy, niestety ze względów pozasportowych. Kanadyjski paszport jego przeciwnika uczynił z części publiczności dodatkowego przeciwnika. Tym bardziej ten sukces cieszy, bo pokazuje coraz większą odporność naszego zawodnika.
A wydarzenia na korcie mogły naprawdę sprowokować każdego gracza. W momencie serwisu, a to przecież najważniejszy moment meczu, widzowie pozwalali sobie na różne okrzyki. Trwały one często aż do momentu uderzenia piłki. Jak tu mówić o właściwej koncentracji. Sędzia wprawdzie prosił widzów o ciszę, ale nie wszyscy się do tego dostosowali.
Wprawdzie po zakończeniu zwycięskiego, trzysetowego pojedynku rozległy się brawa, ale z postawy i miny Janowicza, widać było ile nerwów to spotkanie psychicznie go kosztowało. Mimo tego zdobył się na ukłony wobec całej widowni.
Następny mecz będzie też nie lada wyzwaniem. Jego przeciwnikiem będzie Rafael Nadal, jeszcze nie tak dawno nr 1, a dziś czwarty w rankingu, nękany kontuzjami, ale dalej fantastyczny gracz. Z Nadalem przyjdzie się zmierzyć Janowiczowi po raz pierwszy. I nie powinien to być dla niego stresujący mecz. Przecież nie wystąpi tu w roli faworyta. Dlatego sądzę, że jeśli zapomni o epizodzie z publicznością, to jest w stanie pokazać bardzo dobry tenis, a może i sprawić niespodziankę.
Dodam jeszcze, że dzięki zwycięstwu z Dancevicem, już w poniedziałek Janowicz znajdzie się w 15 najlepszych tenisistów świata. Przed nim tylko Fibak 33 lata temu tak wysoko zawędrował.
Janusz Wolniak
Ps.
Prezentuję jedno ze zdjęć, jakie zrobiłem naszemu tenisiście w marcu b.r we Wrocławiu na turnieju Davisa.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)