Na pewno część z Państwa zastanawia się nad tym, skąd się wzięło w naszym życiu publicznym, w publicystyce, wśród rozmaitych rzeczników, tzw. ekspertów i polityków tylu osobników tępych, bezmyślnie wiernych "linii" danej redakcji, partii, instytucjiczy tzw. ruchu - a nie misji dążenia do prawdy w życiu publicznym; ostatnio świetne teksty o tym zjawisku publikuje w "Gazecie Polskiej" Prof. Andrzej Zybertowicz z UMK w Toruniu, kładąc nacisk na uwarunkowania systemowe i psychiczne.
Chciałbym pociągnąć pewne wątki tych analiz i przedstawić pare refleksji, które nasunęły mi się po wielu latach "obcowania" z mediami w Polsce, głównie zaś telewizja i prasą; oglądam niemal wszystkie "rządowe" kanały (poza Superstacją) oraz czytać większość ważnych tytułów, poza "Nie", "Newsweekiem" i "Wprost", których zawartość przekracza moją wytrzymałość, i których treści mnie po prostu brzydzą. Z innych powodów nie czytam "Naszego Dziennika" i rzadko wchodzę na "Telewizję Trwam", chociaz powoli sie przełamuję; to jest teraz tak, jak kiedys było z "Wolna Europą - styl zbyt archaiczny.
Pierwsza kwestia: Skąd się np.bierze fakt,. że wśtród kilkudziesięciu redaktorów i prezenterów TVN spokojnie moge słuchać emisje tylko jednego, red. Rymanowskiego. Emisje wszystkich pozostałych różnią się jedynie stopniem stronniczości i zakłamania; to samo dotyczy Gazety Wyborczej, którą kupuje jedynie w sobotę, bo w Świątecznej pojawiaja się teksty czy wywiady z ludźmi nie należącymi do "sekty" z ul. Czerskiej. Podobnie oceniam niemal wszystkich redaktorów "Polityki".
Otóż stawiam hipotezę - z 90-procentowym prawdopodobieństwem trafności - którą być może ktoś biegły w "słupkach" i Internecie zweryfikuje: Większość redaktorów ze wspomnianych redakcji oraz spora ilość "polityków", szczególnie młodych, w rodzaju P.Olszewskiego, Biedronia, Nitrasa, Halickiego, Nowickiej, itp. - to ofiary ich rodziców biologicznych, matek i /lub ojców, w tym także "ojców chrzestnych", w rodzaju "nestorów" polskiego dziennikarstwa, w rodzaju J.Urbana, Passenta czy nawet "anty-faszysty" S.Bratkowskiego; dla zdziwionych tym ostatnim nazwiskiem powiem: jakoś trudno być przez prawie 60 lat "na wierzchu" i być wiernym prawdzie - plotka głosi, że jeszcze w 1981 roku ważni radzieccy towarzysze uznawali "nestora" za swego... Niektórzy z tych "młodych" to "ofiary losu" i własnych kompleksów (np. red. Wołek).
Co charakteryzowało wspomnianych "rodziców", i co przekazali oni i wciąż przekazują swoim "pociechom", które dzisiaj dyktują Polakom, z milionów swoich "przekaziorów" (kiedys nazywaliśmy to Środkami Musowego Przekazu) , co i jak ci Polacy mają myśleć, co akceptować, a co odrzucać?
Idę o zakład, że we wspomnianym gronie 80-90 procent to dzieci "ludzi nomenklatury" PRL, najczęściej posiadających osobowości autorytarno-dogmatyczne, o skłonnościach sadystycznych lub sado-masochistycznych (pamiętamy anegdotę o ZOMO-wcu czy milicjancie, który "brał pracę do domu" i "prał" członków rodziny) ; takich ludzi, lubiących władzę ale skłonnych do bezwarunkowego podporządkowania, zawsze pociągają służby siłowe, aparat sądowniczo-prokuratorski, wojskowy, więzienniczy. Przykłady: znana blondynka z TVN - tatuś SB-ek czy milicjant, szef żebraków, Owsiak - syn mundurowego, Nowicka - córka sędziny z PRL, Olszewski - synek lokalnego komunistycznego kacyka, morderca ks. Popiołuszki - syn szefa więzienia, itd., itp. Sprawdza się w pełni sformułowana przez Prof. Mirkę Grabowską "pasmowa teoria struktury i ruchliwości społecznej" na tej próbie na pewno by się ona w 90,0%potwierdziła.
Skłonny jestem przyznać, że te dzieci nomenklatury oraz, konkretnie,, swoich "ojców chrzestnych", w rodzaju Urbana i Passenta, a przy tym ich ofiary, zasługują raczej na leczenie psychiatryczne niż potępienie, bo być może, "nie wiedzą co czynią", od M.Olejnik aż po Rymanowskiego. Ale pokochali oni swoje role społeczne, gdyż rozmaite Waltery i Wejcherty zamkneli ich w "złotych klatkach" i skłoniły i zmusiły ich do codziennego kłamani. Ci "użyteczni idioci" jak każdy chory psychicznie lub "inaczej sprawny umysłowo" nigdy nie przyzna się do swej choroby.
Najlepszy przykład: wszechobecny i wszechmocny Jarosław Kuźniar, podobno ulubieniec Tuska (tak jak T.Lis), bez przerwy "żartuje", a następnie nerwowo śmieje się ze swoich "kawałów" i aluzji; jest przeskonany, że jest dowcipny, że "zjadł wszystkie rozumy", bez przerwy poucza swoich rozmówców. Gdyby miał 70 lat, możnaby go uznać za normalnego; a tak to jest poprostu psychopata, tak jak kilkudziesięciu "komsomolców" z tej samej "stajni" czy "chlewa", na czele z M.Olejnik, Morozowskim czy innym tępym Wołkiem. To rzeczywiście gnidy!
Szkoda więc, ze w przeciwieństwie do Pinokia nie rosną im w kazdym momencie nosy, gdy kłamią lub opluwają w telewizji, radiu czy prasie tych, którzy od dziesiątków lat próbują walczyć o prawdę w życiu publicznym; a przecież na pewno przyjdzie dzień, gdy będą oni musieli "zdać sprawę z włodarstwa swego". Osobiście uważam, że ich wygnanie, banicja, powinne być najlżejszą karą za to, co dzisiaj czynią...
Co rodzice tych "młodych" mogli przekazać swoim dzieciom?
1. Mentalność kolaborantow i zdrajców, serwilistyczne postawy wobec władzy uznawanej za swoją (głownie w Moskwie) oraz wrogość wobec takiej władzy, która zagraża ich interesom i bezpieczeństwu.
2. Sadystyczne "wyżywanie się", naoczne i zaoczne, na przeciwnikach politycznych, w stylu i według formuły J.Urbana.
3. Kłamanie w tzw. "żywe oczy", gdy zwierchnicy rzucą ich na front walki politycznej i ideologicznej
4.Toksyczne wzory karier, dobrze a nawet świetnie opłacanych; idę o zakład, że dziesiątka spośród tych ludzi, szczególnie ulubieńców PO i Tuska, może zarabiać więcej niz setka wybitnych polskich profesorów (w Kraju); pierwsi są premiowani za codzienne kłamstwa, drudzy są marnie opłacani za dążenie do prawdy i Jej upowszechnianie; tym ostatnim coraz częściej proponuje się (w PAN) bezpłatne urlopy lub ćwiartkę etatu.
Tak wygląda społeczeństwo oparte na prawdzie i gospodarka "oparta na wiedzy" "made in III RP"!
PS. W moim Kraju trwa proces zatruwania społecznej i narodowej świadomości na długie lata; nie jestem pewien, czy zdołamy sie z niego wyrwać i podnieść, po jego, pożądanym, ustaniu bo rozpoczął sie dawno, dawno temu, jeszcze przed Targowicą i długo po Targowicy, a w ostatnich dziesięcioleciach jest realizowany już nie przez NKWD-zistów, GESTAPO-wców i polskich KGB-istów, ale także przez tzw. "naszych PIarowców", z ktorych jeden już się właśnie odezwał.
Przy okazji: nie jestem "politycznym profesor(kie)m", brzydziłbym się nim zostać z poręki Bolka, Lolka i Gajowego (za Prezydenta L.Kaczyńskiego nie zdążyłem, bo zarówno "komuchy", jak i "liberałowie" wyrzucili mnie z PAN, na 4 lata, za co nie dostałem ani grosza odszkodowania). Byłem i jestem profesorem dzięki tym, ktorzy cenili moją wiedzę i kwalifikacje dydaktyczne, w Collegium Civitas, ALK, kilku dobrych polskich uczelniach, a nawet na Uniwersytecie w Charkowie; odchodzę z PAN na emeryturę, bo trzeci raz nie dam się wyrzucić. Opublikowałem ok. 330 tekstów w 8 językach i 9 krajach; myślę, że jak na byłego kołchozowego pastucha, który był 3-krotnie wyrzucany przez komuchów z uniwersytetu i z pracy - to całkiem nieźle.
Informuje też, że wykładały na mnie pieniądze Fundacje Sorosa, Forda i Eberta, nie licząc Rządu Francuskiego, CNRS, Science PO w Paryżu, Ministerstwa Nauki I Szkolnictwa Wyższego RP, CNP i wielu innych instytucji... Za pieniądze francuskie spędziłem 3 lata we francuskich instytucjach naukowych, Soros sfinansował 1 rok moich badań w Gruzji, on sam i Fundacja Eberta - kilka tygodni w Ukrainie, a Ford - kilka tygodni, jeszcze za Jelcyna, w Społecznej Moskiewskiej Fundacji Naukowej. Juz w 1988 roku mój biogram został opublikowany w amerykańskim "Kto jest kto na świecie", niestety, w towarzystwie byłego piewcy Stalina, kompozytora Panufnika; to tak, jakby się znaleźć w encyklopedii obok wielbicielki Stalina i Gołoty, noblistki W.Szymborskiej... Troche nieswojo; ale oni nie dastąpili "błogosławioeństwa późnego urodzenia, więc jestem skłonny ich zrozumieć, choć niekoniecznie przebaczyć; szczególnie moim rówieśnikom oraz młodszym ode mnie, urodzonym po komunistycznych rzeziach z 1956, 1970 oraz pacyfikacjach z 1976r. i stanu wojennego, a mimo to popierającym "komunę".
A jeśli chodzi o tych, którzy na tzw. Zachodzie przyznaja jakies tytuły czy nagrody, to pytam: czy oni tam naprawdę wiedzą "Who is (W)hu..."? Kiedyś wyprzedzi mnie, alfabetycznie, obrońca "komuchów", "użyteczny idiota" Adam Michnik; nawet jego "ziomale" na niego donoszą za te dziejowe zasługi (np. David Ost, mój stary przyjaciel, zresztą Żyd); to, co od ponad 20 lat wymusza Michnik i jego kamraci, to tak, jakby w latach 40-tych i 50-tych Niemcy wstrzymali de-nazyfikację. Gratulacje dla tego "miłośnika" romantyków, wolności i sprawiedliwości.
Cos niecoś wiem - dodając do tego moje doświadczenia kołchozowe z dzieciństwa, z lat 40-tych i 50-tych XX wieku - jak straszne są skutki działań komuny i bolszewii, w stylu Ruchu Palikota. Wolę sie podpalić w Centrum Warszawy niż uznać, ze są to normalni politycy, a tym bardziej - Polacy! Już tu mnie nawoływano do poprawności czyli "trzymania mordy w kubeł"; ale ani się nie podpalę, ani nie zmilczę - bo mam dzieci i wnuki, ktorych kocham i którym dobrze życzę.
Żyję dość długo i wiele pamiętam; "przerabiałem" komunę na własnej skórze. Był nawet taki okres, za długi, kiedy myślałem, że jej nosiciele i kontynuatorzy, w trochę innych warunkach, pokajają się, skruszeją i powoli znikną! Jakże się pomyliłem, jaki byłem naiwny!!! Teraz juz wiem, w 120%, że aby ludzie, w tym - Polacy, moje dzieci i wnuki, byli bezpieczni, trzeba ich się pozbyć, a w kazdym razie ograniczyć tak, jak uczynili to Niemcy z ówczesnej NRF, w okresie powojennym; ofiar "komuchów" jest znacznie więcej niz ofiar nazistów, hitlerowców. To zresztą Sowieci doprowadzili do II Wojny Światowej, która przyniosła 50 mln. śmiertelnych ofiar, w tym ok. 6 mln. Polaków!
No i jeszcze pytanie: skąd na, bądź co bądź, "Salonie", wzięła się taka "swołocz", jak ten ostatni "komentator"? Bardzo Pana proszę o proces, a innych "salonowców" - o informacje o tym "salonowym intelektualiście" ! Blogowe przygłupy!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)