Od kiedy M.Boni - polonista, podziemny związkowiec i, jak się okazało, agent SB, stał się "podporą" i największym specjalistą od wszelkich problemów ekonomicznych i społecznych III RP - czuję się jak szwagier Nikodema Dyzmy ze znanego i świetnego serialu (nazwiska nie pamiętam) mistrzowsko zagrany przez Wojciecha Pokorę. Zdarzyło mi się współpracować z Bonim w tzw.podziemiu, współtworzyć struktury NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze, "pilotować" Go w Paryżu, gdzie występował w 1989-90 latach jako wybitny przedstawiciel solidarnościowego podziemia. Nosiłem go na rękach, bo, jako człowiek dość mikry i słaby fizycznie, bardzo łatwo się upijał...
Nie zamierzam przy tym Jego demaskować - jak to się stało w serialu - bo nie wykluczam całkowicie, że jest to geniusz, który wyprzedził wszystkich znanych w III RP specjalistów pod względem "znajomości wszystkich ważnych rzeczy", tak jak to się przydarzyło Jego wielkiemu poprzednikowi w II Rzeczpospolitej; może zresztą któregoś dnia tzw. elity III RP same zorientują się, co ów geniusz jest wart.
Sam zresztą fakt, że ponad dwadzieścia lat po odrodzeniu względnie suwerennej Polski ta , za przeproszeniem, elita musi sięgać po takiego geniusza, jest dobrym świadectwem tego, z czego się ona składa.
Różne rzeczy można myśleć i mówić o Balcerowiczu, Kołodce, Hausnerze czy Belce - że wymienię głównych spośród tych, którzy "robili" w ekonomii i polityce społecznej - i o owocach ich działalności, ale byli to i są rzeczywiści fachowcy, specjaliści, choć niektórzy - doktrynerzy, szczególnie wręcz stalinowski doktryner L.Balcerowicz, wsyznawca "praw historii".
Dla mnie M.Boni toprzyuczony ignorant-samouk, który wykazał wielką elastyczność - przeszedł drogę od związkowego działacza podziemia do agenta, "ochroniarza" nomenklatury (autor hasła o "rozciągnięciu parasola nad reformami", głównie zaś - uwłaszczeniem nomenklatury), potem gorliwego ministra-neoliberała aż po "głównego specjalistę" od wszystkiego, wręcz zbawcę rządów Tuska ostatnio mówią - "nad-premiera", nie przewidzianego w Konstytucji III RP, bo takim jest chyba Prezydent; marszałkini SEJMU bywa chyba pod Premierem ( nie dostrzegam żadnej niezależności).
Jak mawia znajoma Ukrainka: "O ludy dobre!", jakimiż my "zasobami ludzkimi" dysponujemy!!! (w 22 roku rządów III RP). Dokąd tacy specjaliści zaprowadzą nasz naród i nasze państwo? Pamiętam, że gdy Boni odchodził do Ministerstwa Pracy, z Regionu, ktoś - może to była św. pamięci Grażyna Gęsicka, a może nasza sekretarka - powiedział: Michał, nie zrób nam wstydu! Nie posłuchał; teraz jest, tak jak L.Balcerowicz, neo-stalinowcem: pojedyńcze losy, choć nawet dramatyczne, nie są ważne; liczą się parametry i statystyka! Tak jak gdyby ludzie żyli wielokrotnie!
PS. Powyższy tekst był pisany kilka miesięcy temu. Okazuje się, że jest w pełni aktualny. Boni rzuca "temat": 0,30 naszych podatków dla wyznań religijnych. Polonista, operujący nieźle j.polskim, może rzucić każdą liczbę czy cyfrę, tak jak Tusk liczbę (cyfrę) "67"; teraz wszystkie redakcje i wszyscy "eksperci" pochylają się nad tymi cyframi! Nie myślą nad istotą sprawy...
A gdzie diagnozy, dowody,ostrzeżenia, zastrrzeżenia?
Ludy dobre!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)