Na Uniwersytecie Warszawskim (IH) prof. Rudolf Pichoja, zasłużony dla Polski tym, że 20 lat temu przekazał polskim władzom kopie dokumentów dotyczących zbrodni katyńskiej, wygłosił odczyt (wykład) na temat wkładu "sowieckiej nomenklatury" w upadek Związku (a raczej - Imperium; związe moga zawrzeć równorzędne podmioty)) Sowieckiego.
Korzystając z okazji zadałem mu pytanie o wpływ polskich wydarzeń z lat 1980-81 na upadek Sowieckiego Imperium.
W odpowiedzi usłyszałem kilka ważnych informacji.
Po pierwsze, zdaniem Profesora, "proletariacka Rewolucja Solidarnosci" - jak to nazwał - pozbawiła komunistow immunitetu; my, m.in. niże podpisany, nazywaliśmy to trochę inaczej: że robotnicze komitety strajkowe i powstałe w oparciu o nie niezależne, samorządne związki zawodowe pozbawiły legitymacji tzw. Partię (partia to część, a PZPR była co najmniej partią hegemoniczną i wielo-postaciową, jak obecna PO), która nie była ani polska, ani zjednoczona ani też - robotnicza.
Ale spodobało mi się wyrażenie Profesora; brzmi bardziej "operacyjnie" niż delegitymizacja; oznacza ono, że wreszcie mozna by było postawić komunistów, przynajmniej teoretycznie, tak samo, jak nazistów, przed jakimś Trybunałem, za zbrodnie, ktore w Imperium Sowieckim trwały nie 12 lat (jak w III Rzeszy), ale ponad 60 lat (w r.1980), które przyniosły dziesiątki milionów śmiertelnych ofiar (nie licząc bliskich tychże ofiar). Sowieccy komuniści zrozumieli wynikające stąd zagrożenia i bardzo szybko przeszli do realizacji kolejnej fazy swej emancypacji (pierwsza polegała na uzyskaniu gwarancji dla osobistego bezpieczeństwa i przypadła głownie na czasy Chruszczowa i Breżniewa), tzn. uwłaszczenia się na narodowym majątku. Polityczne i prawnew arunki dla niego zostały stworzone w okresie tzw. "pieriestrojki", co Pan Profesor zarysował znakomicie (tak samo jak Jurij Afanasjew w swej równie znakomitej książce pt. "Groźna Rosja", sprzed 10 lat.).
Posiedzenie naczelnych organów KC KPZS, które odbyło się w przeddzień wprowadzenia "Stanu wojennego" w Polsce wykazało, zdaniem Pana Profesora, że kompletnie zabrakło w nich zwolenników interwencji w Polsce; jak powiedział wykładowca, nie było ich nawet wsród wojskowych, którzy od dwóch lat byli uwikłani w straszną wojnę w Afganistanie (tak jak obecnie NATO, z USA na czele).
Do tego doszedł, jak powiedział Profesor, kompletny brak informacji o tym, co się na prawdę w Polsce działo. Nam, wierzącym we wszechmoc i wszechwiedzę KGB, trudno w to uwierzyć ale trzeba pamiętać - o czym mówił Profesor - że działo się to w końcowej, "starczej" fazie sowieckiego przywództwa, które usadowiło się u władzy po śmierci Stalina (rok.1953). Najbardziej energiczny ze starców, ktorzy umierali wówczas co kilka miesięcy (mówiliśmy wtedy, że były to "krople w morzu potrzeb") , tzn. Andropow, raczej był skoncentrowany na walce w "wypaczeniami" sowieckiej "nomenklatury" i nie miał czasu na to, by zajmować się Polską.
W podsumowaniu odpowiedzi na moje pytanie, rosyjski Historyk powiedział: to był pierwszy moment w całej historii Związku Sowieckiego, kiedy nie był on ani zdolny, ani skłonny by zbrojnie bronić własnych interesów!
Obecnemu na wykładzie byłemu ambasadorowi III RP w Moskwie, S. Cioskowi, który chyba nie zna j. rosyjskiego i nie bardzo zrozumiał te ostatnie słowa Profesora R.Pichoi, a który w "Stanie wojennym" zasłynął z chwackiego powiedzenia "Włożyliśmy "Solidarność" do lodówki" (był odpowiedzialny za kontakty rzadu Rakowskiego ze związkami), ewidentnie "opadła szczęka"... Podbiegł do mnie, żeby się upewnić, czy dobrze usłyszał i zrozumiał tłumaczenie słów Profesora.
Tak tak, Panie i Panowie, to "nasi" komuniści, z "patriotami i ludźmi honoru" W. Jaruzelskim i Cz. Kiszczakliem na czele, rwący się teraz do "Eurolandu" - bo ich pieniądze już tam są - "włożyli Polskę i Polaków do lodówki" na kolejne 8 lat. Chwała im za to! Trzeba jednak pamiętać, że nie zesłali nas na Syberię, jak ich poprzednicy "różnej maści", z czasów Bieruta, a przecież mogli to zrobić! Albo przynajmniej w Bieszczady, na Żuławy, do regulacji rzek i kopania kanałów! Nie zrobili tego!
I za te zasługi są premiowani do dnia dzisiejszego, oni, i ich potomkowie. Właśnie występują w Telewizji "polskiej", na wszystkich kanałach!
To tak, jakby naziści , którzy do Wojny nie bardzo szkodzili swoim rodakom, a wręcz przeciwnie - stworzyli państwo bardzo opiekuńcze - opanowali wszystkie kanały w ówczesnej NRF (RFN), gdzieś w latach 70-tych ubiegłego stulecia!
Ludy spasajte(ś) !


Komentarze
Pokaż komentarze