Wczoraj wysłuchałem, oczywiście u Morozowskiego, na TVN 24, namiętnych apeli niegdyś, wydawało mi się, przyzwoitego człowieka, Waldemara Kuczyńskiego, nawołujących Tuska do porzucenia PSL, ignorowania SLD, i, za przeproszeniem, "spuszczenia się" na Palikota, sojusz z którym (oczywiście, Tuska) ma odblokować Polakom drogę do kolejnej "Świetlanej Przyszłości"...
Szczypałem się w policzki, stukałem sie w czoło - bo myślałem, że utraciłem tzw. "zdrowe zmysły". Ciekaw jestem, czy te jego ostatnie występy ogląda jego niegdysiejszy Patron, Premier RP, T. Mazowiecki (podobno katolik), a także następny - Premier J.Buzek (mówią, że protestant , polityk o "miękkiej charyźmie"); co też Oni o tym wszystkim myślą?
Choć chowany byłem w warunkach "sowieckiego neo-pogaństwa" i katolicyzm przyswajałem najpierw w wersji ludowej, zaś w wersji instytucjonalnej dość późno, po 11 roku życia, jakoś dziwnie jestem uczulony na totalny nihilizm oraz na... smród siarki: może dlatego, że kilka lat dzieciństwa spędziłem na rozkręcaniu niewypałów - w mojej okolicy było ich w bród! Bawiliśmy się nimi na okragło - tak jak dzisiaj część Polaków - Palikotem; tylko raz w sąsiedniej wsi pocisk moździerzowy "rozniósł" trzech moich rowieśników; łudziliśmy się, że to jest zabawa niegroźna...
Skądinąd wiem, że Kuczyński został w pełni uformowany w czasach stalinowskich, i z kilku rozmów, które miałem okazję z nim w zyciu przeprowadzić wyniosłem wrażenie, że jest czystej wody radykalnym marksistą (na tym "głębinowym" poziomie); nawet wtedy, gdy był w opozycji względem PRL - mówił językiem Lenina.
Juz w III RP stawiał także na ludzi o mentalnosci stalinowskiej, nazywanych liberałami ale wierzących w żelazne prawa historii, które prowadzą nas do tej "Świetlanej Przyszłości", dla której można i należy poświęcić miliony współczesnych. Stąd "reforma Balcerowicza", wybrańca naszego bohatera, stąd też "reformy Buzka i Balcerowicza" przygotowane i wdrożone z udziałem Kuczyńskiego, po których Polska i Polacy - a szczególnie pracownicy - już nie mogą się podnieść: pozostają na trwałym bezrobociu i/lub masowo uciekają za granicę. Czynią to już ponad 10-12 lat, jak pokazują wyniki różnych badań, szczególnie systematycznego "Eurosondażu"...
Jako gorący zwolennik "spiskowych teorii dziejów", bez których wielu spraw dziejących się w dzisiejszym świecie, także w Polsce, niesposób wyjaśnić, często - i to już prawie dwadzieścia lat - zapytuję siebie: Czy to całe zło, którę się wokół nas dzieje, jest efektem zbrodniczej, dogmatycznej (doktrynerskiej) głupoty ludzi "kuczyńsko-podobnych", i jego samego, czy tez jest to wynik świadomego sabotażu?
Bo zamiast "Świetlanej Przyszłości" dochodzimy coraz bliżej do szamba, w którym najlepiej czują się ludzie "szambiarza z Lublina", który ma być, zdaniem W.Kuczyńskiego, wspól-akuszerem tzw. "reform Tuska", jako tzw. "państwowiec"; takimi "państwowcami było dwóch powszechnie znanych, względnie krótko-okresowych "bohaterów": Lenin i Hitler, których rządy przyniosły przerażajace konsekwencje dla świata, trwajace do chwili obecnej. Trzecim był, oczywiscie, Stalin, który okazał sie "długo-dystansowcem" i pomnożył wyniki swego poprzednika i swego rywala (czytaj: Timothy Snyder: "Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem".
Warto także przypomnieć wiekopomne "sukcesy" ich "ziomali": nie tylko Mao ale także Polpota w Kambodży - jakieś 3 mln. zamordowanych w okresie 5 lat. Jakoś "Palikot" podobnie brzmi do "Polpota"; obym sie pomylił!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)