Zwykle moje notki mają charakter krytyczny czy wręcz "ponury"; chyba dlatego, że wciąż, jak pisaliśmy w 1968 roku w ulotce skierowanej przeciwko inwazji ówczesnej Czechosłowacji - którą powielałem na wyżymaczce pralki "Frania" - "nie mamy powodów do radości"; oczywiście, nie jest to powszechny czy może nawet większościowy punkt widzenia - na pewno są tacy, którzy je mają...
Tym razem jednak - wręcz przeciwnie: napiszę coś pogodnego i optymistycznego!
Otóż miałem ostatnio dwie okazje "wędrówki przez instytucje", najpierw ochrony zdrowia, potem - związane z "przygotowaniem się" do emerytury; i wszędzie - i wyłącznie - spotkałem kobiety, kilkadziesiąt wspaniałych polskich kobiet, przy tym - w bardzo różnym wieku! Na pewno nie mają czasu na czytanie blogów - zajmują się konkretami, jakże ważnymi i użytecznymi; ale czuję się zobowiązany by im ta droga podziękować!
Może jednak ich partnerzy, zajmujący się tak jak ja "głupstwami", przekażą im moje Podziękowania i Wyrazy Wdzięczności: za życzliwość, fachowość, cierpliwość i wszystkie te cechy i zachowania, które jedynie kobiety mogą wnieść do społecznego życia! Oczywiście, raczej nie te "kobieto-podobne istoty", na szczęście nieliczne, które gromadzą się na jakichś "manifach", i które z kobiecością niewiele mają wspólnego.
Dzięki tym Kobietom w ciągu jednego dnia - po dłyuższych przygotowaniach - badaniach, szczepieniach itp. - odzyskałem 95% zdolności widzenia w oku, w którym pojawiła się tzw. "zaćma"; nie wiem dlaczego, może dlatego, że przez 60 lat czytałem i pisałem, przez o. 50 oglądałem telewizję,a od 20 lat pracuję "na komputerze" - w każdym razie,są powody do radości!
Co do emerytury - mam udokumentowany 44-letni staż pracy (w tym: 3 lata trochę fikcyjne, gdy mnie wyrzucono z PAN, ale objęła mnie abolicja z 1989r., wprawdzie bez rekompensaty finansowej, ale przecież nie jestem ZBOWiD-owcem czy innym "weteranem-kombatantem" "pracującym" dla Prezydenta III RP, a prostym "wichrzycielem-zakałą") plus 5 lat studiów, także ukończonych wyrzuceniem z Uczelni, po tzw. Wypadkach Marcowych.
Ponieważ w nagrodę za moje (chyba) marne zasługi moja macierzysta instytucja, tzn. Polska (państwowa) Akademia Nauk zaproponowała mi przejście na bezpłatny urlop lub 1/4 etatu (a etat profesora ndzw. to 2 300 "na rękę") - postanowiłem nie dać się trzeci raz z niej wyrzucić (drugi raz wyrzucił mnie mój ówczesny przyjaciel, A.Rychard,neoliberał, za to, że "za komuny" nie zdołałem obronić habilitacji - choć skończyłem ją pisać w 1985r. - zresztą wskutek pierwszego wyrzucenia, po "kontakcie" z SB), zagrać na nosie Tuskowi i przejść na emeryturę jeszcze przed ukończeniem 66 roku życia (dzisiaj jest ostatni dzień mego zatrudnienia w tej instytucji).
Proszę jednak nie płakać - a także się nie cieszyć, że wreszcie taki ":profesorek", jak napisał pewien mój blogowy komentator nie będzie blokował etatu w tej, naprawdę szacownej instytucji - otóż pracuję także w innej Akademii (ALK), najlepszej polskiej szkole zarządzania (i jednej z najlepszych w Europie), gdzie współtworzyłem Studia Doktoranckie, byłem kierownikiem katedry przez 6 lat i, gdzie, jeśli stan umysłu i zdrowie fizyczne na to pozwala, można pracować nawet do śmierci... (czyli spełnić marzenie D.Tuska)
Wracając do naszych Pań: wszystkie, z którymi zetknąłem się w tym drugim "temacie", przygotowały niezbędne dokumenty błyskawicznie, rzetelnie, z uśmiechem na ustach i dobrym słowem.
Wielkie Dzięki, Drogie Panie! Życzę Szczęścia i Pomyślności! Wesołych Świąt Wielkanocnych!


Komentarze
Pokaż komentarze