Mimo wszystko, co się dzieje nad Wisłą - dla milionów ludzi w różnych częściach świata "być Polakiem (i polskim obywatelem)" - to często trudne do spełnienia marzenie i honor; jako człowiek, który stał sie Polakiem dzięki temu, że Gomułka dogadał się z Chruszczowem i umożliwił jakiejś liczbie ludzi pochodzenia polskiego przekroczyć granicę cywilizowanego świata (dokładnie wiem, co piszę!) - coś wiem na ten temat. Bywałem zresztą w Rosji (za Jelcyna), Ukrainie i Gruzji, gdzie wciąż żyje wielu ludzi pragnacych zostać polskimi obywatelami; pamiętam, że w Moskwie, gdzie pracowałem za pieniadze Fundacji Forda dla tamtejszej Fundacji Naukowej przyszła do mnie grupa ludzi, historykow, chyba z Murmańska, którzy chwalili się tym, że gromadzą dokumentację polskiej martyrologii na rosyjskiej Północy...
A tymczasem rośnie u nas armia bezczelnych targowiczan, drwiących Polakom w tzw. "zywe oczy", oczerniających nas przed światem, codziennie wyśmiewających tych, którzy od dziesięcioleci poświęcają swoje życie po to, "żeby Polska była Polską", a nie jakimś "Nowhere- czy "Never-landem"; czynią to bo widzą i wiedzą, że od ponad dwustu lat można to było robić bezkarnie. Obecnie wykorzystują do tego "polskie" media, tradycyjne i elektroniczne, i ulice polskich miast, no, bo "żyją w wolnym kraju", o który nigdy nie walczyli, i w którym, rzekomo, mozna pleść różne anty-polskie brednie!
Starozytny świat śródziemnomorski - gdzie tkwią nasze korzenie - wymyślił dwa cywilizowane sposoby traktowania takich ludzi: wymazanie ich z pamięci lub wygnanie; w jeszcze innym zakątku tego swiata stosowano przeciw takim odszczepieńcom bardziej brutalne metody, aż strach o tym mówić...
Ponieważ wymazanie z pamięci (dzisiaj mówi się - "wykasowanie") okazało sie nieskuteczne, pozostaje nam przywrócić ten sposób, który był prawnie usankcjonowany w I Rzeczypospolitej - banicję. A ponieważ dzisiaj nie istnieją granice pomiedzy europejskimi państwami - niech to będzie przynajmniej symboliczne pozbawienie obywatelstwa... No i zakaz zatruwania społecznej świadomości z "przekaziorów" znajdujących sie na terytorium Rzeczpospolitej, nawet tych "prywatnych...
Wiem, wiem, zaraz podniesie się krzyk, że taki sposób był stosowany w PRL, od pierwszych do ostatnich dni jej istnienia, a także w innych krajach "komunistycznego obozu".
No cóż, niech miłośnicy tej tradycji poczuja na sobie jej smak!
My i nasze dzieci nie możemy być bezradni wobec podobnych zaprzańców, którzy kiedyś doprowadzili do upadku Polskie Państwo!


Komentarze
Pokaż komentarze