Ok kilku miesięcy, dzięki Telekomunikacji Polskiej SA - może zabrzmi to jak reklama - mam dostęp do kanału "Wojna i Pokój" (chyba rosyjskiego ale po polsku, bez dubbingu, więc słyszę dialogi i teksty rosyjskie). Rozkosz dla oka, ucha... i nie tylko. Synteza kina światowego: czeskiego, polskiego (u nas chyba tylko Bromski robi takie "kino z Podlasia"), amerykańskiego, angielskiego i...chyba jeszcze "azjatyckiego", w najlepszym sensie tych słów!
Od wstrząsających i przerażających dramatów, poprzez filmy sensacyjne i melodramaty aż po równie "wstrząsające" (brzuchem) komedie: wlaśnie oglądam "Teorię pijaństwa" - to lepsze - bo weselsze - kino niż nasz "Dzień świra" czy np. filmy ze schyłkowego okresu "sowieckiej lub polskiej komuny", m.in. filmy Barei czy Riazanowa, który zrobił znakomity "Garaż" i wiele zabawnych i "ciepłych" filmów (przepraszam ale chwilowo zapomniałem nazwisko).
Ludzie, nie oglądajcie "Klossów", porzućcie "Pancernych", jeśli tylko możecie - wykupcie kanał "Wojna i Pokój"; będziecie mieli niemałą "frajdę"! Oczywiscie, trafiają się też stare "knoty" - jeszcze ze stalinowskich czasów; ale, statystycznie się naprawdę opłaca!
No i jeszcze zobaczycie, jak rosyjscy artyści uczą miłości do swojej ojczyzny; bo choć się z niej smieją "do rozpuku" - to nigdy na nią nie plują; nie ma tam żadnego post-modernizmu, "rozmywania tożsamości" i innych takich bzdur, opowiadanych przez polsko-języcznych socjologow i politologów!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)