Smolar (A) i Giertych (R.) w jednym stoją domu...
Kto jeszcze coś pamięta z polskiej literatury to wie, że powyższy tytuł stanowi parafrazę tytułu (czy też początku) znanej fraszki A.Fredry o Pawle i Gawle...
Ze zdumieniem możemy odnotować, ze w tym samym studio telewizyjnym wymienieni dwaj panowie przemawiają jednym głosem w tej samej sprawie - rzekomej realizacji projektu "podboju" Polski przez J.Kaczyńskiego i A.Macierewicza; jakby nie było sprawą oczywista dla każdego niezależnie i przytomnie myślącego Polaka - pokazały to ostatnio świetne analizy systemu "tuskokracji" w wykonaniu I.Rokity, J.Staniszkis, A.Zybertowicza, Ziemkiewicza, Wildsteina i innych analityków - że taki podbój został dokonany w ciągu ostatnich 5 lat, i że bronią się jeszcze tylko ostatnie "bastiony", jak zawsze w Polsce związane - w ten czy inny sposób - z Kościołem Katolickim.
To sytuacja niemal identyczna, jak za czasów Potopu, szwedzkiego; był moment, gdy - o ile pamiętam, broniła się tylko Twierdza Jasnogórska, no i na Litwie - zbuntowane przeciwko zdrajcom i skonfederowane chorągwie dowodzone m.in. przez Wołodyjowskiego. Różnica polega na tym, że wówczas podbój dokonywany był przez zewnętrznego najeźdźcę ale także odwołującego się do prawnej (dynastycznej) legitymacji rządzenia.
Platforma także posiadła "demokratyczną legitymację", nawet drugi raz, dzięki wygranym wyborom, ale teraz już wiemy, że uzyskała ją prezentując zupełnie inne projekty rządzenia niż te, które są teraz realizowane; w wybrało ją jakieś 5,5 - 6,0 mln. wyborców (na ok. 30 mln elektoratu Polski), dobrze urządzonych w III RP i gotowych "władzy raz zdobytej - nie oddać!"). Traktuje ona wszystkie instytucje życia publicznego, na czele z państwowymi, jak swój wyłączny "łup", zaś pozostałe, jeszcze względnie niezależne (Kościół, toruńskie "imperium Rydzyka, IPN), ogranicza, zohydza i psuje, wykorzystując wszystkie swoje "kadry" i opanowane przez jej ludzi media...
A w tych mediach trwa nieustanne ujadanie na tę "gorszą" Polskę, "wyzutą" ze "swojego" Państwa, nie tylko wymienionych w tytule panów ale także niejakiego T. Wołka (czy to on był u Pinocheta?, bo już nie pamiętam...), S. Niesiołowskiego, Michała Kamińskiego (czy był z Wołkiem, u Pinocheta?), W.Kuczyńskiego, "palikociarzy" i innych "obrońców demokracji" (platformerskiej). I to do nich "doszlusował "światowiec" A.Smolar, kiedyś bliski przyjaciel J.Staniszkis, której poglądy i diagnozy podzielał; jakże Was wtedy podziwiałem, mądrych i pięknych...
Panie Aleksandrze, nie idź tą drogą i w takim towarzystwie! Przecież, jak się to w Polsce mawia, to Wstyd i Hańba! R.Giertych, w przeciwieństwie do Pana, to polityczna "ofiara" J.Kaczyńskiego, pełna nienawiści do człowieka, którego J.Kaczyński wyeliminował z politycznej gry; czyżby "światowcy" pragnęli jego powrotu?
Brawo, Panie Romanie! Pozyskał Pan bardzo wpływowego sojusznika prosto z "oświeconej Europy";no i trochę "palikociąt", ktore udają, że kąsają Tuska... Czy nie jest Panu trochę głupio?
I jeszcze dwie uwagi.
Po pierwsze, Panie i Panowie redaktorzy! Nie pokazujcie w waszych studiach takich "autorytetów" jak S.Niesiołowski czy W.Kuczyński! Krzywdzicie tych, niegdyś zasłużonych (lub za takich uznawanych) ludzi, gdyż to, co oni teraz sobą prezentują, kompromituje profesorskie czy redaktorskie tytuły, urąga inteligencji Polaków, wystawia na społeczne "pośmiewisko" tzw. autorytety!
Po drugie, Jarosław Kaczyński, przepowiadając, że kiedyś, w przyszłości, będzie nad Wisłą "Budapeszt", wyraził się nieściśle! "Budapeszt" już u nas trwa od conajmniej 5 lat - a może "od zawsze" - przecież to, co robi w sprawach publicznych "nasz" "Centro-lew" - to powtórka tego, co poprzedzało pokojową "rewolucję Orbana", na Węgrzech, a było dziełem post-komunistów i innej "swołoczy" (w rodzaju "palikociąt").
Dwukrotne próby zatrzymania jego ekspansji przyniosły nam porażki; ale - "do trzech razy sztuka"!
Miejmy nadzieję, że nazwa "Warszawa", i to, co się u nas stanie, będzie symbolizować koniec tego koszmarnego "cyrku"!


Komentarze
Pokaż komentarze