Blogowa wypowiedź mego Szanownego Komentatora, Macieja P., pobudziła mnie do myślenia, do którego zapraszam również wszystkich moich Szanownych Czytelników; tak jak wysłane z z Moskwy (wywiad ZSRS) pytanie uruchomiło proces pt. "materiał do przemyślenia" niejakiego Stirlitza (po niemiecku: Schtierlietza). Temat przemyśleń zawarłem w tytule niniejszej notki...
Zacznę od ogólnej refleksji.
Brak wiedzy historycznej, tak skutecznie utrwalany przez "rządy historyków" (Komorowski, Tusk, Borusewicz, Michnik) jest koszmarem na dłuższą metę totalnie destrukcyjnym; ostatnio mialem na moim seminarium dyskusję na temat tego, kiedy i między kim a kim toczyła się Wojna Trzynastoletnia i Trzydziestoletnia; dla mnie to były "oczywiste oczywistości", dla moich młodych partnerów "pełna mgła"; gdy wreszcie "wygoogowali" prawdę, z pokorą pochylili głowy i mnie przeprosili...
Dlatego zawsze przywołuję prof. Tadeusza Kowalika (ściskam Cię, Tadeusz!), który zawsze wiedział i wie, co i kiedy działo sie w mysli ekonomicznej i ekonomii; w odróżnieniu od takich choćby, wykorzenionych z tradycji ekonomicznej "ekonomistów" , jak prof.prof. L.Balcerowicz czy J.Winiecki...
Otóż przypominam, że po raporcie Klubu Rzymskiego (chyba r. 1970) i wojnie arabsko-izraelskiej (1973r.), gdy "skoczyły" ceny ropy naftowej - koncepcja "zerowego wzrostu gospodarczego" wydawała się bardzo słuszna; oczywiście, dla krajów wówczas rozwiniętych (Zachodnia Europa, USA, Canada, Australia, Japonia i jeszcze dla parę innych krajów) - dla większości państw świata, niedorozwiniętych lub nazywanych "rozwijającymi się" - wcale nie tak oczywista...
Ale koszty produkcji, związane z ceną surowców energetycznych (także wygaszaniem wydobycia węgla w Europie, poza Polską) wciąż rosły, więc wymyślono sposób na ograniczenie tego procesu: OGRANICZYĆ TZW. KOSZTY LUDZKIE !
TO KOJARZY SIĘ Z DWOMA NAZWISKAMI; M.TATCHER I R. REAGAN.
W okresie ich rządów osłabione zostały przedstawicielstwa pracownicze (głównie związki zawodowe), wzrosła w sposób lawinowy liczba ludzi biednych, pogłębiły się społeczne nierówności, rozpoczął sie proces degradacji systemów demokratycznych. Coraz mniejsza "mniejszość" zaczęła zagarniać coraz większą część społecznego dochodu; dotknęło to nawet tzw. "klasę średnią", starą (opartą na drobnej czy średniej własności) i nową (zarabiającą dzięki wiedzy) - podobno "podstawę demokracji. Ten proces trwa do dzisiaj, chociaż rozwój technologii, produkcyjnych i informacyjnych, podobno sprzyja ogólnej wydajności... Zreszta ta wydajność i produktywność wciąż rośnie, a w ostatnich latach szczególnie w Polsce.
Był taki czas, dobrze go pamiętam - gdy skracano czas pracy, dzienny, tygodniowy i roczny. We Francji kończono pracę w piątek, w Niemczech - już w czwartek, i potem zamykano "na głucho" większość zakładów pracy, nawet domy towarowe. Niejaki Riffkin ("Czy koniec pracy?") pisał, w sławnym kiedyś dziele, że 20,0% ludności będzie w stanie wyprodukować wszystko, co bedzie niezbędne dla utrzymania "reprodukcji" (wszelkiej!) wszystkich pozostałych. Sam napisałem i opublikowałem, w 20-tą rocznicę Sierpnia, tekst pt. "Czy koniec pracy w Polsce?"
Jak sie to mowi, aliści...
Diabeł siedzi w systemie dystrybucji i redystrybucji dochodów. Przy okazji tzw. kryzysu finansowego dowiedzielismy się ile zarabia tzw. "menedżerstwo", głównie ze sfery finansów, ale nie wyłącznie. Ta, skądinąd użyteczna "klasa społeczna", jest głównym beneficjantem opisanej ewolucji społecznej, obok właścicieli oraz stale rosnącej armii urzędników...
Ja im nie zazdroszczę ale warto wiedzieć, dla kogo, po co i dlaczego musimy pracować coraz dłużej, dfo czego nawołuje rzad Tuska... Powszechne, przymusowe zatrudnienie było imperatywem w "komunie", pracowało nawet 70,0% kobiet. Ale to był system powszechnie uznawany za niewydajny, w którym pracowano i "produkowano", tzw. "buble konsumpcyjne" oraz dla potrzeb wciąż szykowanej wojny, o szczęście wszystkich ludzi na całym świecie". A o co teraz chodzi?
Jedno wiem: lepszych emerytur niż dzisiaj już nigdy nie otrzymamy; "lepiej juz było"! Rodacy, nie dajcie się "nabrać"!
Założymy się?!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)