Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
388
BLOG

Państwo Polskie abdykowało!

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 0

To, co się stało z Polską i polską piłką - a co dobitnie pokazał dotychczasowy przebieg wydarzeń przed i w czasie Euro 2012 - to syntetyczny obraz bilansu sukcesów i stanu polskiego społeczeństwa i państwa w okresie tzw. III Rzeczpospolitej (tzn. PRL-Bis). Stan polskich zespołów piłkarskich, na czele z drużyną narodową, to odpowiednik sytuacji panującej w polskim społeczeństwie: najbardziej prężni, pomysłowi i przedsiębiorczy grają "własne skrzypce" (solo!) lub udali sie na emigrację. Pozostali, skazani na polskich pracodawców (lub zagranicznych ale działających w Polsce), musieli radykalnie obniżyć poziom aspiracji. Większość z nich - aby nie odczuwać ciągłej frustracji - musiało i musi zrezygnować z wygórowanych ambicji, poczucia honoru i przyzwoitości, a nawet zwykłej ludzkiej godności, stale zagrożonej w istniejących warunkach.
Jak to się objawia w sferze sportowej, a w szczególności - w tym wszystkim, co dotyczyło piłki nożnej, tzn. przygotowań do Euro, jego przebiegu (aspekt "kiboli"), udziału "polskiej" ekipy itd.?

O przygotowaniach do Euro szkoda juz pisać, wszystko juz zostało powiedziane. Oczywiście, będzie dalszy ciąg, przed sądami, a nawet bardzo prawdopodobne, że przed komisjami śledczymi Sejmu, a nawet przed Trybunałem Stanu... Bo trzeba znaleźć odpowiedzieć na pytanie, gdzie się podziały te "ciężkie" miliardy, które przyniosły efekty szczątkowe (daj Boże - że zalążkowe). No i trzeba natychmiast powołać odpowiednie zespoły ekspertów, które pomyślą nad tym, co Polska zrobi z tymi "piramidami", na które wydano już tyle miliardów oraz od czego zacząć remonty pobudowanych w pośpiechu dróg.

Pomysł felietonisty "Rzepy", by "zgrupować" na stadionach wszystkich odpowiedzialnych za "polskie sukcesy", przynajmniej na letnie miesiące, jest jednym z pierwszych dobrych pomysłów. Powrót do handlowych funkcji naszych stadionów nie wydaje się zły, bo przecież ani Rosjanie, ani Ukraińcy i Białorusini (nie licząc "Azjatów") nie bali się nigdy jakiejś tam "polskiej ksenofobii", którą zarzucają nam redakcje i kanały opanowane przez przedstawicieli najbardziej ksenofobicznego narodu na świecie. Tak jak działo sie to jeszcze niedawno - będą "walić" do nas milionami, oczywiście, jeśli ich i nasze władze na to pozwolą. Przy okazji - trzeba opracować" programy osiedleńcze" dla tych naszych pobratymców, odpowiedni system podatkowy i ubezpieczeniowy, z którego i oni, i Polskie Państwo będzie miało "pożytek".

Polskie Państwo abdykowało w obliczu "wschodnich najeźdźców" czyli rosyjskich kiboli, którzy się chcieli czuć i zachowywać w Rzeczpospolitej lepiej niż w putinowskiej Rosji (bo tam by się z nimi nie cackano, chyba, że popieraliby premiera i prezydenta). Brudną robotę i tzw. "odium" musieli wziąć na siebie polscy kibice i prości mieszkańcy polskich miast, szczególnie Warszawy i Wrocławia.

Oczywiście, większość polsko-języcznych mediów wystąpiło i występuje w charakterze obrońców wschodnich najeźdźców, takie są bowiem "prikazy" nadwiślańskich namiestników Putina i Medwiediewa; tak trzymać, tawariszczi żurnalisty z Priwiślańskiego Kraja! Ordery czekają!

Wyniki występów "polskiej ekipy" są już znane; raczej nie mogły być inne, bo rządzący dzisiaj Polską "cieniasy" i "lemingi" już dawno abdykowali nie tylko przed szefami i aparatczykami nieboszczki PZPR ale także  wciąż żywego jej odpowiednika i kontynuatora w sporcie czyli PZPN - który jest państwem w Polskim Państwie, uzyskując w tym względzie stałe wsparcie od UEFA-y - i z którym to nasze "biedne" państwo od lat bezskutecznie (a może - pozornie) walczy.

"Polski"(?) kapitał społeczny  - nie lubię tego określenia ale coś wyraża - jest u nas od wielu lat marnowany lub "wypychany" za granicę, i to w coraz wyższym tempie. To samo dotyczy polskiego potencjału (kapitału) sportowego. Oczywiście, jest wielu zdolnych i skutecznych zawodników ale oni indywidualnie pracują dla zagranicznych ekip, klubów, lig itp., dokładnie tak samo jak polscy pracownicy zasilający kasy zagranicznych pracodawców, budżety obcych państw oraz zagranicznych firm ubezpieczeniowych; z nich trudno jest utworzyć "reprezentację narodową"  - coraz częściej mogą oni mieć nawet problemy z własną tożsamością i identyfikacją. Co innego tacy Niemcy, Francuzi czy Anglicy - ich "nacjonalizmy" są nie tylko dopuszczalne i uprawnione ale wręcz "naturalne", od stuleci.

Więc, jak się to mówi, Drodzy Rodacy, z czym do ludu(ów), "europejskich"?! Znajcie swoje miejsce!

Najważniejsze i najzabawniejsze - a równocześnie jakże znaczące - w tej kosztownej zabawie było spotkanie polskich nieudaczników (ktoś kiedyś powiedział - "popaprańców") z kibicami w jakiejś tam "strefie"; za swoje "sukcesy" dostali burzliwe oklaski; a może nawet i łzy z oczu tych, za przeproszeniem, "twardzieli", pociekły...

To jakby symbol charakteru relacji pomiędzy milionami polskich lemingów a rządzącymi ekipami premiera Tuska i prezydenta Komorowskiego! Jakież to smutne, jakież to żałosne i upokarzające!

To o taką Wolną i Niepodległą Polacy walczyli?!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości