Dzisiaj, po 5 latach rządów PO i "tuskizmu", dług Polski jest co najmniej 10-krotnie większy, spora część firm "plajtuje", bezrobocie rośnie i pozostaje nam "dorobek" głównie o charakterze "piarowskim". Przejechałem przedwczoraj i wczoraj po Polsce "tuskowskiej" kilkaset kilometrów, samochodem i koleją, m.in. "autostradą berlińską". Wrażenia okropne, szarość i zabójcza monotonia ekranów, brak stacji benzynowych i toalet prawie do Konina, w wielu miejscach setki skomplikowanych maszyn budowlanych w pełnym bezruchu, nieukończone wiadukty i estakady, czasami obrazy jak z Rzymu - jakieś kolumny niczym nie zwieńczone, fragmenty murów, itp., itd., itp..
Najbardziej przerażają te nowoczesne maszyny, chyba raczej drogie, w sytuacji braku "kasy" chyba kompletnie bezużyteczne. Tylko w Bydgoszczy trwały gorączkowe prace wykończeniowe przy Dworcu Głównym, jacyś pracownicy o wyglądzie więźniów lub, w najlepszym przypadku - żołnierzy. Hałas, Chaos, wrzaski - no ale przynajmniej maszyny pracują, chociaz w jednym procencie... Chyba władzom pozostały jakieś "zaskórniaki", a moiże tym ludziom nie płacą...
Jakie rozmiary przybrał "rozkurz" w epoce "tuskokracji" i jaki jkeszcze przybierze? Ze 100 mld. euro mozna było "wyrwać" niemało, i dla liderów, i dla gmin. Np. ekrany, oczywiście miejscami uzasadnione, były instalowane chyba na zasadzie: jest "kasa" - trzeba ją wydać, może kiedyś coś "za płotem" wyrośnie. Ale prawda jest taka, że "za płotem" zamykane są szkoły i poczty, likwidowane gospodarstwa rolne, plajtują przydrożne firmy, budowlane, hotelarskie, gastronomiczne i handlowe, bo ich przez szczelne "płoty" nie widać, a zjazdów brakuje. W efekcie to, co przez stulecia sprzyjało rozwojowi kraju , a szczególnie prowincji, tzn. droga, raczej tę prowincję morduje. Może więc lepiej zrezygnować z budowania takich autostrad. Drogi lokalne są o niebo sympatyczniejsze...
Po "zaliczeniu" "nowoczesnych" traktów - z Bydgoszczy wracam do Warszawy koleją - ponad 4 godziny jazdy, w wagonie zaduch, naprawdę mozna "wykorkować", sprzedawca rozwozi ciepłe wody i soki. Gdy dojeżdżam do stolicy - dziekuję Bogu, że dożyłem.
Taki jest nasz skok cywilizacyjny!
A główną wadą ludzi pokroju Jarosława Kaczyńskiego czy Adama Hofmana jest to, że mówią prawdę, tzw. bolesną prawdę, nie licząc się z krótko-falowymi stratami politycznymi. W obliczu masy krętaczy, "bełkotów", bezczelnych kłamców, pozbawionych skrupułów i elementarnej ogłady propagandystów, którymi wypełnione są dzisiaj polskie media - rzeczywiście wyglądają na "nienormalnych".
Chcę jednak wierzyć, że przyjdzie jeszcze czas - jak za "pierwszej Solidarności" - gdy prawda będzie znów prawdą", kłamstwo - kłamstwem, prawo - prawem, a sprawiedliwość - sprawiedliwością! I że Polacy dobiorą się jeszcze do skóry odpowiedzialnych za ten "skok", i za ten "rozkurz".


Gdy kończyła się dekada "gierkizmu", z jakimiś 25 mld US długów (W.Kuczyński świadkiem),i "wybuchła" "Solidarność" - któryś z funkcjonariuszy ówczesnych władz powiedział: "no tak, zadłuzyliśmy się,większość tej "kasy" poszła na fabryki i miejsca pracy - a reszta poszła "na rozkurz", to normalne!".