Od lat korzystam z usług prywatnej kliniki, w której moja szkoła wykupiła je dla swoich pracowników. Wystarczyło zarejestrować się, także elektronicznie, i przyjść na umówioną godzinę. Aliści - komuś takie proste rozwiązanie przeszkadzało. Wczoraj dowiedziałem się, że muszę wpierw "kopnąć się" do mojej księgowości - nawet w okresie wakacji - aby "przytachać" odpowiedni świstek. Jak mawiano ongiś: "Brawo, tak trzymać, towarzysze!!!".
Idziemy ostro naprzód, ku lepszej przyszłości, pod światłym kierownictwem resortu zdrowia. Nawet min. Kopacz czegoś takiego nie wymysliła!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)