O ile pamiętam, ulubieńcem Hitlera był niejaki Baldur von Schirach (mogę mylić pisownię), szef Hitlerjugend. Nie wiem co się z nim stało, o ile jednak wiem nie został prezydentem NRF (RFN), choc tez nie został powieszony. Może gdzieś tam jeszcze żyje ale nie słyszałem by jakiś niemiecki kapłan, wysokiej rangi, protestancki czy katolicki, udzielał jego córce lub synowi ślubu w bardzo ważnej niemieckiej świątyni, związanej z Budeswherą. A tymczasem słyszę w dzienniku...o uroczystym kościelnym ślubie córki naszego Baldura von Schiracha...
Oczywiście, toutes proportions gardees: Jaruzelskiego trudno porównać z Hitlerem; choć "wybitnym strategiem" był i "prał" równie dobrze polskich robotników, jak "Pepików" i podobnie jak Hitler w latach 30-tych wygonił Żydów z III Rzeszy tak on wygnał ich (często swoich "towarzyszy broni"), na polecenie Kremla, z PRL, w latach 60-tych(1), za co mszczą się na Polsce i Polakach do dzisiaj (bo nie było im tutaj tak źle). I jeszcze zdołał zwalić winę za tę akcję na komunistów "krajowych" czy też "narodowych", pod wodzą M.Moczara.
Chociaż Kwaśniewskiego - ulubieńca generała i I prezydenta III RP - też trudno zasadnie porównywać z Baldurem von Schirahem - to jednak jakieś zbieżności przychodzą mi do głowy. Wprawdzie komuniści na ogół - pierwotnie - mordowali głównie współplemieńów ("wrogów klasowych") natomiast naziści - ludzi innej rasy lub narodowości, a sam Kwaśniewski już na mordowanie sie nie "załapał" - należał jednak do tej bandy (jak to kiedyś określił euro-poseł Siwiec, mówiąc o agentach ABW w III RP), która Polaków mordowała, aż do formalnego końca komunizmu w Polsce (a nawet i dłużej).
Poza tym jest faktem, że to ogłupieni Polacy wybrali Kwaśniewskiego na Prezydenta III RP, nawet Polski Papież zaprosił go - chyba zmanipulowany - do swego "papamobilu" ułatwiając mu wybór na drugą kadencję.
Tylko trzeba pamiętać że współcześnie to nie ludzie wybierają prezydentów tylko pieniądze! Wszędzie! A kto posiadał w Polsce pieniądze w 1995 i 2000 roku na kosztowne kampanie wyborcze?
I jeszcze drobny fakt: Teraz ten sam kapłan, który pił z Kwasniewskim w czasie wypraw na Katyńskie groby (i podobno upijał!), honoruje swoją obecnością ślub jego córeczki w ważnej świątyni Stolicy Polski (nie wiem, co było dalej).
Oto jest obraz dzisiejszej Polski, która płynnie przeszła od komunizmu - w końcówce niewatpliwie totalitarnego, z domieszką wojskowej dyktatury - do..., no właśnie, do czego?
Komuchy triumfuja i śmieją się w kułak! A co pozostaje tym innym, którzy marnowali swój jedyny, niepowtarzalny i nieodwracalny czas na podcięcie podstaw tego anty-narodowego reżimu? Powracać do Gdańska, "kolebki nowej Polski", opanowanej teraz przez rozmaitych szubrawców, "prywatyzatorów" całego dorobku Ruchu, któremu było na imię "Solidarność"?
I rozpoczynać wszystko od nowa?
(1) Gwoli sprawiedliwości: pozostawił A.Michnika (dzisiaj - jego ulubieńca), S.Blumsztajna, Śpiewaka i jeszcze kilku innych, niektórzy mówią, że właśnie Kwaśniewskiego...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)