Tak, od jakiegoś czasu boję się włączyć telewizor. Programy, które kiedyś oglądałem z chęcią i z ciekawością od momentu katastrofy w Smoleńsku odrzucają mnie.
Nie chodzi o samą tematykę katastrofy, ale o sposób w jaki ta tematyka jest poruszana. W każdym "talk show" ludzie, którzy wykazują, że śledztwo w tej sprawie jest farsą są dosłownie wyśmiewani i napiętnowani.
Czuję się w ten sposób pośrednio upokorzony. Ci redaktorzy i dziennikarze, którzy przekrzykują swoich gości, i głupimi, nerwowymi uśmieszkami chcą ich upokorzyć i ośmieszyć pośrednio lekceważą każdego widza, który też uważa, że coś jest nie tak z tym śledztwem. Nie potrzeba wysokiego IQ, aby mieć wątpliwość.
Jedyny program, który jest dla mnie przyswajalny to "Warto rozmawiać", ponieważ są tam reprezentowane wszystkie punkty widzenia, i każdy z gości może wypowiedzieć się i być wysłuchany w równym stopniu! I dltego, że w tym programie nie można gościa zakrzyczeć, to cały program przedstawiany jest jako jednostronny i zaściankowy. Szlag mnie trafia.
A piszę to pod wpływem Kazimiery Szczuki u Lisa. Włączyłem na sam koniec programu, ale i tak Kazimiera wytrąciła mnie z równowagi. Szczuka razem z Lisem zakrzyczeli Pawła Kukiza, który śmie inaczej myśleć. I tak cud się stał, że Lis wpuścił Kukiza "na żywo".
Polska ma wielu prezenterów i pozerów z kredytami na mieszkanie, które muszą spłacić. Nie ma tu ani jednego dziennikarza śledczego.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)