Przykład notki Pana Migalskiego "stańmy przy królu " jest wybrany przypadkowo ,jako wyrazny przykład gdzie polityk mobilizuje swoich i tak juz przekonanych zwolennikow do do jeszcze większego zwarcia szeregów .
Gdzie jest granica wplywu polityka na wyborce? Czy on ma reprezentowac /siła rzeczy tymczasowo /wyborców o okreslonych poglądach -to dopasowanie pogladow polityka i wyborcy nastepuje w czasie wyborow czy tez on ma po wyborach sterowac wyborcami w wybranym przez siebie kierunku ? Obserwujemy z kazdej strony politycznej proby wplywu na elektorat róznymi metodami ,pozytywnymi ,negatywnymi . Wiekszosc ma charakter polaryzujacy ,partie wzmacniaja lojalnosc przez negatywny opis przeciwnika /choc akurat nie ta notka /.
Wyborca teoretycznie ma byc suwerenem , potwierdzajacy akt swojej wladzy przez demokratyczne wybory .Ma rozumiec ,ze powinien rozliczac swojego tymczasowego reprezentanta ze sprawnosci politycznej ,organizacyjnej ,z realizacji jego -wyborcy- interesu .
Tymczasem polaryzowanie zamienia suwerena w zacieklego kibica ,ktory zamiast patrzec czy jego druzyna wygrywa,ladnie gra ,czy klub zarabia,czy ma ladny ,bezpieczny stadion -zyczy przede wszystkim wszystkiego zlego kibicom i druzynie przeciwnej . Swiadomy ,inteligentny suweren zamienia sie w kibica ktorego miłość do klubu jest ślepa , na dobre i na zle. I zajmuje sie głownie skandowaniem hasel ,dajac dowód wlasnej wielkoscci i małosci druzyny przeciwnej
W piłce noznej kibic chociaz pamieta ,ze trzeba wymienic napastnika ,w polityce jest gorzej -trzeba stac przy królu.
Wyborca zdaje sie zapominac ,ze polityk jest jego reprezentantem tymczasowym ,poki realizuje jego interesy, ze powinien go rozliczac z jego pracy w pewnym sensie tak jak pracodawca pracownika. Nie ten pracownik ,to inny -moze lepszy czasami ,warto zaryzykowac nowego pracownika na okres próbny chociaz .Budowanie lojalnosci przez polaryzacje kieruje ten bardziej swiadomy ,myslacy elektorat w strone funkcjonowania w roli żołnierza partyjnego.
Formatowanie partii politycznej na sekte jest dla wyborcy szkodliwe ,przestaje on myslec o wlasnym prozaicznym codziennym interesie -o sprawnym panstwie ,dobrej gospodarce , dobrych obyczajach , o wygodniejszym zyciu .I przestaje rozliczac swoich reprezentantow ze zwykłej sprawnosci a wybacza prawie wszystko.
Czy to dla wyborcy nie wstyd ,to ciagłe zaklinanie "Tusku ,musisz " albo "stanmy przy królu" To juz innych tymczasowych reprezentantow nie ma ? . Rzeczywiscie rolą swiadomych wyborcow jest na przyklad bronic Pana Jaroslawa przed atakami pełnych złej woli przeciwnikow , czekac z drzeniem serca na to czy obroni sie czy nie ,kiedy bedzie pierwsza wypowiedz -udana a moze nie . Moze najlepiej aby lider pokazal jak sie to dobrze robi ,ze swoim sztabem. To chyba nie rola wyborcy doradzac swojej partii ,ze lider powinien zmienic komunikacje emocjonalna na pozytywną ,miec program merytoryczny ,zajac stanowisko w sprawach tak samo waznych jak sprawa patriotyzmu - w sprawie wczesniejszych emerytur , deficytu budzetowego ,podatków . Po co temu wyborcy ciagle odpierac zarzuty ze jego partia tylko mówi ,ze cos robi a deficyt budzetowy to tak naprawde maleje ,a nie rosnie /jak opowiada opozycja /
Wyborcy to sie nalezy sie jak psu zupa , a ogon nie powienien machac psem .


Komentarze
Pokaż komentarze (1)