Gowina zdymisjonowali. Zaklad z Wieslawa i Hostoja
Nie ma juz Gowina w rzadzie i czekam z utesknieniem na rozwoj wypadkow. Mozliwych jest kilka scenariuszy, kazdy przesmieszny, choc niewatpliwie z roznym stopniem smiesznosci dla zainteresowanych.
Opcja bardzo smieszna. Gowin moze wtulic pod siebie co ewentualnie moze wtulic, zaskowyczec i przyjac pokorna postawe skarconego zwierzaczka, udac ze sie podporzadkowal i obiecac poprawe. Straci wowczas poparcie tych ktorzy go dotychczas popierali, straci twarz, bedzie posmiewiskiem, ale na jakis czas da mu to namiastke . Czego namiastke to juz temat do rozwazan dla psychologow i socjologow.
Opcja troche smieszna. Gowin zaklada partie kanapowa, cos w rodzaju Ziobrystow, moze nawet laczy sie z nimi lub z Dornem, lub jeszcze kims innym, po to zeby utrzymac sie w Sejmie do wyborow. Zachowuje twarz, w jakims stopniu. Do kolejnych wyborow ma spokoj, pozniej smieszna wielka niewiadoma.
Opcja niesmieszna. Gowin moze wystapic z PO i przejsc do PIS. Straci rowniez poparcie tych co go dotychczas popierali, rowniez bedzie posmiewiskiem, ale mniejszym niz w opcji b.smiesznej. W zaleznosci od utrzymywanego poparcia moze spowodowac przesilenie w rzadzie, wowczas smiesznosc by wzrastala lub zmniejszala sie, generalnie jednak bylaby to taka smiesznosc nieco wymuszona i troche przez lzy. Gdyby zrzadzeniem losu i przy pomocy sil niebieskich wladze mial przejac PIS, smiesznosc weszlaby w faze euforyczna.
Czy sa jeszcze inne mozliwosci? Ktos ma pomysl?
Nie zal mi Gowina, minister sprawiedliwosci ktory wiedze o pracy swojego resortu uzyskuje od przypadkowych ludzi i z filmow nie mogl byc niczyim faworytem, byl trojanskim koniem dla rzadu Tuska, byl postacia rozrywkowa. Jezeli nie zdawal sobie sprawy ze swojej smiesznosci, to chyba z powodow zdrowotnych przestal cokolwiek kojarzyc i na ministra nie nadawal sie.
*******
Ostatnio wszedlem w dyskusje z natchnionymi piswomen Hostoja i Wiesia. Obie maja bardzo duze problemy z pozbieraniem mysli, skonczylo sie na tym ze Hostoja mnie wywalila, Wiesia odmowila jakiejkolwiek dyskusji bo jej przekonania religijne na to nie pozwalaly. Obie twierdzily, ale Wiesia bardziej, ze po wyroku uniewinniajacym Beatke Sawicka, panstwo, czyli my wszyscy, bedziemy musieli jej zwrocic te pieniadze ktore ona dostala od agenta Tomka, czy tez innego agenta. Wiesia powolywala sie na przepisy ktore zna, niektore z nich nawet zacytowala.
Obie panie potrzebuja naglej pomocy, z mojej strony wyrazam chec takiej pomocy, ale pod pewnymi warunkami. Niech ktos im bedzie uprzejmy powiedziec, laskawie prosze (ja z nimi nie mam i nie moge miec kontaktu), ze wlasnie ja ofiaruje im pomoc.
Oswiadczam niniejszym, ze jesli Beatka Sawicka odzyska pieniadze z lapowki, w ciagu powiedzmy roku, ale jestem otwarty na przedluzenie terminu, jestem gotowy postawic paniom lub jednej z Pan, w zaleznosci od uzgodnien, butelke wodeczki lub wina, dowolnego koloru, do wartosci, powiedzmy, 1000zl. Bedzie to jedna butelka, bo chcialbym zeby plyn byl w dobrym gatunku, zeby panie (jedna z nich) mialy/a radoche. To ma miec efekt kuracji, nie moze prowadzic do uzaleznienia. Jesli wybrana butelka odbiegalaby w cenie od 1000zl, jestem otwarty na podniesienie ceny, ale to musialoby byc uzgodnione.
Natomiast gdyby Beatka nie odzyskala tych pieniedzy w umowionym terminie, wowczas chcialbym zeby mnie Panie (Pani) przeprosily za doznane od nich przykrosci. Oglosily to w Salonie w oddzielnej notce.
Czy taki uklad wydaje sie fair?
Komentarze
Pokaż komentarze (23)