Ars Longa Vita Brevis
Krótko (albo i nie) o rzeczach ważnych i nieważnych
14 obserwujących
40 notek
65k odsłon
  3390   4

Bezwstydny pułk - natarcie (cz.1)

09 05 2022 Warszawa / fot Krzysztof Hoffmann / YanH.pl
09 05 2022 Warszawa / fot Krzysztof Hoffmann / YanH.pl

Bowiem Siergiej Wadimowicz wcale nie odpuścił i nie myślał nawet by odpuścić. To, że jego plan organizacji happeningu był prowokacyjną wrzutką, było jasne od początku. Zagotował się internet w Polsce, w odpowiedzi stanął w ogniu rusnet, w obie strony poleciały wirtualne krowie placki i wyzwiska. Wszystko zgodnie z planem operacji "durna Polsza". Siedzi teraz w wielkim, pustym gmachu swojej ambasady gdzie pozostał na zaszczytnej funkcji tylko on, kierowca, dwóch czy trzech czekistów, cieć i pani Luda od wszystkiego, pisząc długi raport do Stalina 4.0 i pytając o wskazówki. Te są jasne: Продолжай двигаться. Tak odwołuj przedsięwzięcie aby przyszło jak najwięcej ludzi, zwłaszcza tych najbardziej radykalnych. W gotowości są kamery zaś pion propagandy właśnie kończy drukowanie pojutrzejszych gazet; jak cię nawet trochę tam obtłuką to tym lepiej. Dam ci order. Albo daczę. Denazyfikacja polskich, faszystowskich oszołomów i bandytów jest następna do realizacji, trzeba więc zdecydowanie działać. Działa więc zmotywowany pozytywnie Siergiej Wadimowicz zaś w pokoju obok dwaj czekiści dzwonią po zaprzyjaźnionych chuliganach i prowokatorach, umawiając stawki i zakresy obowiązków. Zaś Warszawa, przede wszystkim jej nieoficjalny, spontaniczny drugi obieg, wraz z Ukraińcami szyje flagi, wypisuje i wymalowuje hasła na kartonach po bananach i telewizorach i gotuje hektolitry barszczu. Ten catering trafi jutro do dostojnie, pokojowo i radośnie świętujących Rosjan. To działanie nieco ryzykowne, może nawet spontanicznie pozbawione sensu i mogące się przerodzić w większą, niepotrzebną ani Ukraińcom ani nam tym bardziej awanturę, lecz zupełnie zrozumiałe. Nie polecą w stronę agresora ławki i kamienie więc przynajmniej niech się poczęstuje barszczem ukraińskim na nieusuwalnym niemal nawet z poliestru polskim koncentracie.

Wirtualne pięści wychylają się z rusnetu i machają w polską stronę, w prokremlowskich mediach ukończono już relację z jutra a technicy kończą właśnie montaż wypowiedzi znawców wojen i ekspertów od faszyzmu, Polski i Zachodu, którzy jednoznacznie w czambuł potępili bezpodstawną wrogość i niewdzięczność warszawiaków i oburzające sceny z mauzoleum bezsmiertnego połka na ulicy Żwirki i Wigury, które będą miały miejsce jutro. W innym studio inni "dziennikarze" i "eksperci" debatują nad tym jak ukarać wredną Polskę, która jutro nie wpuściła na mogiły delegacji z ambasady, która jutro skandowała obrzydliwe hasła, która jutro tłukła Rosjan i niszczyła kwiaty, która jutro rozpylała gaz pieprzowy i skakała po nagrobkach. Wszyscy się zgadzają, że takiego stanu w nieskończoność nie da się w spokoju tolerować i należy srodze zbesztać wrażą Polskę.

Przy granicy polskiej nadal miota się tymczasem Chirurg - postać równie śmieszna, co złowroga. Warto mu poświęcić ze dwa akapity by zrozumieć chociaż trochę z tego, co się aktualnie dzieje w Rosji.

***


Aleksander Załdostanow to naprawdę chirurg chociaż bez specjalnej wiedzy, doświadczenia i szacunku. Urodzony w Ukraińskiej SRR na Krymie, jako młody chłopak był studentem medycyny specjalizującym się w chirurgii a konkretnie rekonstrukcji twarzy po wypadkach. Oficjalne artykuły i biogramy prześlizgują się po tym okresie jakby było w nim coś wstydliwego. Nie ma jednak wielu potwierdzonych informacji, nie będziemy więc powtarzać plotek nieznanego pochodzenia. Nieco światła na działalność chirurgiczną późniejszego szefa gangu dał siedem lat temu w ruskim necie niejaki Słońcu Podobny (solnzepodobny), jednocześnie wyrażając zaskoczenie skąd tak groteskowy pajac, w ciągu kilku ledwie lat, pojawił się pod murem Kremla i przylepił do Putina tak skutecznie, że jest gotów podarować mu swój motor czego motorowy gangus z krwi i kości nigdy by nie zrobił, nawet gdyby z martwych powstał Lenin i uprzejmie go poprosił. Jednak bloger też nie dotarł do zbyt wielu faktów jakby Aleksander Załdostanow na świat przyszedł już w motocyklowej skórze i bandanie na czerepie, od początku świata siedząc na harleyu. Tak naprawdę jedna i jedyna informacja, potwierdzona przez kolegów z dawnych czasów (żadnych nazwisk oczywiście lecz wygląda na prawdziwą bo sam Chirurg chwalił się nią w mediach - wyszperajcie jeśli kogoś to interesuje, jest w rusnecie) przywołuje do pamięci starą plotkę czy też raczej potwarz i złośliwość, że późniejszy wielkoruski działacz jako młody lekarz zajmujący się chirurgią głowy, miał pewnego razu przeprowadzić eksperyment, przeszczepiając do paprotki własny mózg, wszczepiając sobie dodatkowy zbiornik na paliwo  do motoru w jego miejsce - ta paprotka miała towarzyszyć Chirurgowi w każdym rajdzie jednak zgubił ją już na początku swojej drogi, uciekając przed milicją i dlatego do dnia dzisiejszego jest potwornie głupi. To złośliwość oczywiście, jednak w każdej plotce ponoć znaleźć można ziarno prawdy. Chociaż reszta się mniej więcej zgadza, Załdostanow nie przeszczepił bez wątpienia mózgu do paprotki, bo to oczywiście niemożliwe. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że to była śliwka albo nawet kaktus.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka