Wracamy do starych ksiazek. Dzisiaj slow pare o "Niezwyciezonym" Stanislawa Lema. Powiesci napisanej dokladnie 50 lat temu.
Pierwsza ksiazka jaka kupilem sobie na wolnosci. I w te dni znalazlem w skrzyniach.

(http://www.x-zine.de/)
Tresc kazdy zna. Na planecie Regis III laduje potezny statek kosmiczny Kondor w celu zbadania planety.I nie wraca.
Na to rusza na te planete statek-blizniak "Niezwyciezony", najlepszy jaki Ziemia ma. I wyjasnia sprawe.
Byle przedwczoraj w klinice uniwersyteckiej w Aachen. Juz wczesniej wiedzialem, ze tam sie jedzie na cale dnie, to zabralem ze soba dla odswiezenia "Niezwyciezonego". Sama klinika wyglada tez jak najbardziej jak "Niezwyciezony":

(http://www.ruhr-uni-bochum.de)
Termin byl o 9-tej, wiec ruszamy z "pacyjentem" o 8. Kontrola w radio gdzie sa korki na autostradzie wypadla pozytywnie. Poza deszczem i silnym wiatrem nie mamy po drodze zadnych wrogow. Parasol, jedziem.
Bylem wiec bardzo zdziwiony, kiedy na 8 kilometrow przed celem stajemy na amen.I wlasnie dopiero wtedy radio melduje "nasz" korek. Jasny gwint!
Jako stara wyga tejze okolicy przesuwam sie na trzeci pas, nie do kliniki i dalej do Niderlandow, ale do centrum miasta. Za 10 dziewiata osiagam juz granice miasta. Kolejne korki spowodowane tym korkiem za miastem.
Jako czlowiek chorobliwie z niemiecka punktualny, dzwonie do kliniki i mowie, ze spoznimy sie 20 minut. I tu pierwszy sjurpriz - ktos w lamanym niemieckim tlumaczy mi, ze spokojna glowa, ze o 9-tej tylko pobranie krwi na badanie, a wlasciwe badanie o 11-tej.
Przebijamy sie dalej przez zatloczone miasto. Pamietam jeszcze wszystkie sztuczki i boczne uliczki. Punktualnie o 9:20 wysadzam pacjenta przed klinika, kaze mu leciec via portiernia na oddzial. Sam ruszam zaparkowac gdzies samochod.
Klinika jest nowoczesna, ogromna, pracuja tam dziesiatki tysiecy ludzi, czesc jej jest nawet kuwajckim szpitalem wojskowym. O jednym tylko nie pomyslano przy planowaniu. Ze ludzie beda zjezdzac samochodami i musza je gdzies zaparkowac.

(http://www-users.rwth-aachen.de/hendrik.brixius)
Darmowy parking przepelniony juz nawet tymi parkujacymi nieprawidlowo. Na platnym parkingu dluga kolejka chetnych. Jade dalej i zostawiam autko w nastepnej wsi.
I teraz pierwszy element z "Niezwyciezonego". Lece kilometr piechota z powrotem do kliniki. Deszcz siecze plasko, po paru minutach i tak jestem od dolu coraz wyzej mokry. Wiatr gniecie mi niemilosiernie parasol. Jak ochronne pola silowe w "Niezwciezonym" pod naporem "czarnych muszek".
O 9:55 pytam na portierni, gdzie moj oddzial. Pisza na kartce numer windy i pietro. Lece. Winda B4 jezdzi albo w innymi kierunku, albo jest zajmowana przez transport chorych. Nie mam juz cierpliwosci, lece do nastepnej windy, jade na 2. pietro, a wlasciwie na 3., bo 2. wcale nie ma. Z trzeciego schodze schodami na drugie. Faktycznie go nie ma. Na portierni wyjasniaja, ze chodzi o pietro "-2", czyli w piwnicy. Jade tam, Na oddziale o moim pacjencie nikt nic nie wie. Wyrazaja przypuszczenie, ze jest na pietrze 5. Na pietrze 5 faktycznie cos wiedza, gorzej, mnie pytaja, gdzie pacjent. Mam jechac na pietro 7, gdzie pobieraja krew. O 10:30 jestem u celu.
Pacjent gotowy, schodzimy na pietro 5. Faktycznie o 11-tej specjalisci zabieraja sie do roboty, a ja na korytarzu do czytania Lema.
I tu kolejny element z "Niezwyciezonego". Tam jest statek kosmiczny wielki jak palac im. Jozefa Stalina, z niekonczacymi sie korytarzam, ladowniami, etc. Tu tez! Siedze ponad godzine w takim niekonczacym sie korytarzu w kolorze science-fiction.

(http://de.academic.ru)

(http://img.fotocommunity.com)
O 12:30 okazuje, ze wynikow dzisiaj nie bedzie, bo pan profesor w tym tygodniu ma urlop. Nie musimy czekac do 14-tej. Za to trzeba bedzie seriami dzwonic, bo tam telefonicznie malo kto jest osiagalny..
Rezygnujemy z obiadku w polzautomatyzowanej mensie - kolejnym elemencie z Lema. Wychodzimy z tej fabryki. W swietnie zaopatrzonym kiosku przy portierni zamiast "Angory" kupuje za te same 2,50 eu "Jewriejska gaziete" w jezyku narodu zaprzyjaznionego - bo na stronie tytulowej zajawka artykulu o "jewrejskim seksie".
W kacie przy kiosku widze po raz pierwszy na zywo dwa stworzenia ubrane w kompletne burki, tylko dwie szparki na oczy. W calej klinice zreszta slychac wsrod klientow wszystkie mozliwe jezyki swiata na raz.
Podobnie jak astrogator Horpach i majster Rohan czujemy jakos, ze w pewnym sensie przegralismy z ta potezna maszyneria. Ze jestesmy taka malusienka drobinka jak oni na Regis III.
Dodatek nadzwyczajny:
W USiech znaleziono w krysztale soli zywa bakterie majaca 34 tysiecy lat. Po uwolnieniu ze stanu hibernacji zaczela sie po dwoch miesiacach rozmnazac. Naukowcy zastanawiaja sie, jak sie udalo bakterii przez tysiaclecia rekonstruowac DNA i takie tam.
deser.pl/deser/1,83453,8949169,Odkryto_organizm__ktory_ma_34_000_lat__wciaz_zyje.html
Zebyto tylko nie byla "czarna muszka" i nie zrobila nam za pareset milionow lat kuku.
3019



Komentarze
Pokaż komentarze (13)