#prawo cytatu
#prawo cytatu
Waldemar Żyszkiewicz Waldemar Żyszkiewicz
54
BLOG

Trzy filary poetyckiego uniwersum

Waldemar Żyszkiewicz Waldemar Żyszkiewicz Kultura Obserwuj notkę 3
„Blues złotej godziny” to debiutancka książka poetycka Marii Monety Malewskiej. Bez przesady można ją nazwać późnym debiutem, gdyż autorka skończyła właśnie 28 lat wspak. Co ważne, jest to książka z tekstami poetyckimi, stanowiąca całość o przemyślanej konstrukcji, z pewnym programem, a nie typowy zbiór wierszy, które jednoczy tylko osoba autora oraz mniej czy bardziej elegancka okładka.

image

Zwarty kompozycyjnie, powściągliwy, by nie rzec ascetyczny, jeśli idzie o stosowane przez autorkę środki artystycznego wyrazu, z czytelnym zamysłem ideowym, czy może trafniej: z narracyjnym przekazem – Blues złotej godziny jest dobrym przykładem precyzyjnie ustanowionego artystycznego uniwersum. 

Jego składowe to chyba najważniejsza z relacji międzyludzkich: spotkanie dwojga osób, proces rodzenia się wzajemnych uczuć, przeczucie, czym może być istnienie przepełnione miłością, ale także smutek niespełnienia, gorycz zawodu, nieraz spowodowane brakiem  sprzyjających okoliczności, często przecież od nas niezależnych. Ale to także fascynacje duchowym i/lub kulturowym wymiarem istnienia, z wyraźną preferencją dla muzyki, a zwłaszcza dla jej szczególnego  idiomu, który powstał w zeszłym stuleciu w Stanach Zjednoczonych i od razu dokonał zwycięskiego podboju wszystkich kontynentów. 

Łatwość, z jaką muzyka jazzowa się zuniwersalizowała, może dziwić zwłaszcza w odniesieniu do kontynentu azjatyckiego; z drugiej jednak strony afrykańskie korzenie jazzu – według dzisiejszego stanu wiedzy to właśnie Afryka jest kolebką rodzaju ludzkiego – są w stanie to zdziwienie poważnie stonować. 

* 
Przenikająca zbiór wierszy Marii Monety Malewskiej autentyczna fascynacja jazzem sprawia, że jednym z budulców jej artystycznego uniwersum są przestrzenie naszego kontaktu z muzyką  – głównie, ale niewyłącznie te miejsca, w których grywa się jazz i gdzie się go słucha, czyli kluby jazzowe…  

Blues złotej godziny przynosi między innymi taki tekst: 

(…) siedziałeś na murku 
rozgrzanym słońcem 
spokojny i uśmiechnięty 

siedziałeś tak radosny 
w świetlistej aurze słońca 
zachodzącego nad Atlantą

(…) byłeś utkany z jazzu 
a ja stałam w drzwiach 
z jednym biletem w dłoni 

pozdrawiam cię z Warszawy 
uśmiecham się do ciebie 
przez ocean 
          (Uśmiech z Warszawy) 

W innym miejscu czytam: 

(…) duża sala przyciemnione światło 
fotele wygodne eleganckie stroje 
na stołach stare wino 
w kryształowych karafkach 

wtem w drzwiach stanęła ona 
rondo białego kapelusza 
rzucało cień na policzek 
sala przycichła 
zapachniało kwiatem pomarańczy 

(…) po raz pierwszy 
spojrzeli sobie w oczy 

i stało się nieodwołalne 
choć żadne z nich 
jeszcze tego nie wiedziało 

stanęli blisko siebie 
byli bliżej coraz bliżej 
aż pękł sznur pereł… 
          (Kwiat pomarańczy)  

Znajduję jednak i całkiem odmienny passus: 

(…) koncert był świętem 
budził tęsknotę za wolnością 
a muzyka otwierała 
nieograniczoną przestrzeń 

kilkanaście stolików 
tłoczno 

ludzie zasłuchani 
nawet ci siedzący na podłodze (…) 
          (Warszawa)  

* 

Autorka sporo podróżowała. Miała więc sposobność – podobnie jak i podmioty liryczne jej wierszy – słuchać rozmaitych odmian muzyki jazzowej w bardzo różnych miejscach, klubach, salach koncertowych, metropoliach, wreszcie na kilku kontynentach. Urzeka to, że z wielką  precyzją dostrzega istotną relację między uniwersalizmem tej muzyki a zakorzenieniem zarówno jej twórców, jak i odbiorców w lokalności, od której nie sposób (i nie warto) abstrahować. Że nie ulega syrenim śpiewom szermierzy globalizacji. 

Subtelne spotkania dwojga ludzi i fascynacja muzyką, którą mogą być nie tylko finezyjne chorusy jazzowe, ale i utwory Charlesa Aznavoura koncertującego w renomowanej sali paryskiej Olympii stanowią dwa filary poetyckiego uniwersum Monety Malewskiej. Natomiast trzecim niezbywalnym jego składnikiem pozostają obrazy czy może raczej fenomeny wizualne towarzyszące zbliżającemu się końcowi dnia, zachodowi słońca, wreszcie ogarniającemu świat zmierzchowi i zapadaniu ciemności. Fotografowie nazywają ten czas odpowiednio złotą i niebieską godziną. 

Dla autorki Bluesa złotej godziny ten czas pozostaje porą wrażeń szczególnych: dzień pracy przechodzi do historii, obowiązki zawiesza się do jutra, teraz pierwszeństwo mają sprawy osobiste, prywatne, do głosu dochodzą uczucia, tęsknoty, kaprysy, a nawet pokusy. Ludzie po wyjściu z pracy kierują się do swych domów, są upychani w tokijskim metrze, jadą do centrum, do teatru, kina, na randkę, sycą nadzieje na spotkanie swej drugiej połowy albo rozpamiętują minione dni, utracone szanse, chybione plany. Tylko pracujący w usługach nie mają teraz chwili wytchnienia: wokalistka jazzowa szykuje się do wyjścia na klubową estradkę, bukinista spod Notre-Dame na koniec dnia z żalem pozbywa się kolejnego cymelium… Blasku wciąż ubywa, cienie robią się ekspansywne, mrok gęstnieje. Tylko nabrzeże portu w Bombaju (dziś Mumbaj) migocze światłami statków na redzie niczym Naszyjnik Królowej… 

*

image

Maria Moneta Malewska nie tylko fascynuje się jazzem. Przejawia też sporą porcję empatii, społeczną wrażliwość, umiejętność dostrzegania niesprawiedliwości, tragizmu wojen, przemocy, wreszcie po prostu zła. Nie, autorka nie mówi wciąż o uważności, jak niektóre (wiadomo które) media. Nic dziwnego, to przecież lekarka z wykształcenia, psychoterapeutka, specjalistka w zakresie profilaktyki uzależnień z wieloletnią praktyką. Od dekad praktykuje buddyzm Rinzai Zen, ma  tytuł roshiego i prowadzi niedaleko Warszawy sangę buddyjską. Znaczący życiorys.

Nic dziwnego, że pisze: 

nad Damaszkiem 
pełnia 
tak jasno świeci księżyc  

za chwilę zacznie go ubywać 

od tysięcy lat 
oświetla to miasto 
zmianą odmierza czas 
odkąd pojawili się tu ludzie

(...) a to miasto tyle już przeszło 
nawet krew krzyżowców w sobie nosi 

zmieniają się rządy  
władcy nawet bogowie 
a ono trwa

(…) Aramejczycy snują swoje opowieści o Edenie 
o początkach ludzkości 
bo tutaj w jaskini góry Kasiun 
Kain zabił niewinnego człowieka 
a góra krzyknęła tak głośno 
że ziemia zadygotała ze strachu

(…) rany Damaszku to gruzy 
zimno brak prądu 
i jedzenia 

ale i to minie 
nic nie jest stałe 
wszystko się zmienia 

ci co zostali są gwarancją 
istnienia miasta 
które było od zawsze 

ludzie ludzi zabijają 
góra Kasiun krzyczy 
lecz świat nie chce jej słyszeć 
          (Księżyc nad Damaszkiem) 

Maria Moneta Malewska, Blues złotej godziny, nakładem Autorki, Warszawa 2026   ISBN 978-83982027-0-1


Waldemar Żyszkiewicz
3 października 2026 

Nagroda czasopisma „Poetry&Paratheatre” w Dziedzinie Sztuki za Rok 2015 Kategoria - Poezja

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura